Cześć, W zeszłym roku mieliśmy namiot który lata swojej chwały miał dekadę temu i troszkę się nie sprawdził podczas deszczowej aury na Złombolu i poszukujemy nowego namiotu na ten rok. Czy któryś Złombol użytkuje może namiot QUECHUA 2 SECONDS XL AIR 3 - 3- OSOBOWY lub któryś namiot z tej rodziny i może się wypowiedzieć na temat tego namiotu, czy warto zainwestować, jak się sprawuje i ogólnie jaka opinia ?? Zainteresowała nas promocja tegoż namiotu w jednym z marketów bo 3 osobowy namiot dają prawie za cenę dwuosobowego i zastanawiamy się czy nie zakupić takiegoż namiotu http://www.decathlon.pl/namiot-trzyosobowy-2seconds-xl-air-iii-3-osobowy-id_8244775.html. Z góry dziękujęmy za każdą opinię na temat tego namiotu :) Pozdrawiamy, Brunatni :)
www.facebook.com/BrunatniTeam/
Bierz bez zastanowienia. Mamy taki 2 i 3 os. Rewelacja, świetna wentylacja, duże i wygodne.
Grzmiący Rydwan, dowódca - Diesel
http://husariarally.eu/ - rajd do Gruzji - jeśli komuś mało wrażeń;-)
w 2014 mieliśmy Quechue taką dużą, szybko rozkładaną ale więcej bym jej nie wziął. Zalety są takie, że w środku faktycznie jest sporo miejsca i jeśli już opanujesz to rozłożysz szybko ale wady są takie, że poskładanie tego już jest trudniejsze, nawet jeśli masz obcykane te ruchy to i tak trzeba się z tym troche nasiłować.
No i największy minus to rozmiary. Jeżeli jedziesz żukiem albo innym wielkim kombiakiem to OK, ale jak zwykłą osobówką to będzie ciasno.
Składa się banalnie i nie wymaga siły, a zapoznania się z instrukcją;-)
Po złożeniu dwójka jest mniejsza, trójka faktycznie raczej do Żuka.
Ale jak jest promo to brać, bo te wersje Air są dużo fajniejsze i solidniejsze od zwykłych
Grzmiący Rydwan, dowódca - Diesel
http://husariarally.eu/ - rajd do Gruzji - jeśli komuś mało wrażeń;-)
my akurat mieliśmy 4, cały tył samochodu zajęty przez namiot :D
Czwórka to bydlę. Już trójka do bagażnika Żuka wchodziła na styk pod sufit. Dwójka za to całkiem ok.
Ale nie zamieniłbym AIR na zwykłą dwusekundową Quechuę.
Grzmiący Rydwan, dowódca - Diesel
http://husariarally.eu/ - rajd do Gruzji - jeśli komuś mało wrażeń;-)
Czwórka to bydlę. Już trójka do bagażnika Żuka wchodziła na styk pod sufit. Dwójka za to całkiem ok.
Ale nie zamieniłbym AIR na zwykłą dwusekundową Quechuę.
Potwierdzam tą opinię. Mamy zwykłą i bywa, że jest duszno.
Składa się banalnie i nie wymaga siły, a zapoznania się z instrukcją;-)
Po złożeniu dwójka jest mniejsza, trójka faktycznie raczej do Żuka.
Ale jak jest promo to brać, bo te wersje Air są dużo fajniejsze i solidniejsze od zwykłych
zgadzam się my też taki mamy z światłem w szrotku bajer ale zawsze na promocji w decathlon Polecam 2 + syn lat 10 i było miejsce jeszcze
my mamy 2 XL AIR albo jakoś tak. Rozkładanie i składanie bardzo łatwe. Pierwsze dwa składania były trudne a potem już się nauczyliśmy :) .
Po złożeniu dość duże koło ale bez problemu do bagażnika dużego fiata się mieściło. My pakowaliśmy najpierw wszystko inne a na sam koniec wciskaliśmy namiot.
Na pierwsze dwa złombole miałem zwykły namiot i często było tak że o 2 w nocy po całym ciężkim dniu na samą myśl o rozkładaniu rurek w iglo robiło się nam nie dobrze i wybieraliśmy spanie w 3 osoby w samochodzie. teraz mam namiot rozkładany w kilka sekund i rozkładamy za każdym razem.
Polecam.
Dzięki za opinie , namiot zakupiony :) Przyjedzie kurier to się w salonie poćwiczy rozkładanie i składanie :D
www.facebook.com/BrunatniTeam/
Zdecydowanie polecamy namiot samorozkładający, tylko koniecznie jakiś porządny. W 2014 podczas powrotu mieliśmy taką sytuację, że dwóch załogantów zostało na kempingu rozkładać namiot, a reszta pojechała na zakupy. Po chwili zerwała się taka ulewa, że namiot momentalnie zamókł i nawet nie mogliśmy go postawić, a jak już reszta wróciła (bez zakupów, bo wszystko było już zamknięte) i jakoś już go rozbiliśmy to musieliśmy wygarniać ze środka wodę ręcznikiem zajebanym (zupełnie przypadkiem :whistle:) komuś wcześniej na kempingu we Włoszech. W zeszłym roku, nauczeni doświadczeniem mieliśmy już dwa namioty samorozkładające - jeden z Decathlonu teoretycznie jednoosobowy i jeden marki no-name teoretycznie 3-osobowy - w praktyce do pierwszego wchodził spokojnie materac dwuosobowy (do którego zapomnieliśmy spakować zawór więc go wywaliliśmy w Wiedniu) i spał tam nasz kapitan z dziewczyną lub ktoś z pozostałych załogantów, a ten większy i tańszy okazał się na tyle krótki, że materac jednoosobowy trzeba było ustawiać na ukos bo by stopy wystawały. Do tego to badziewie przeciekało aż nam się jeden załogant rozchorował, podczas, gdy w Queczusze (jak to w ogóle się odmienia?) było sucho i przytulnie. Warto więc zainwestować w dobry namiot. Chyba skusimy się na tę promocję w Decathlonie (tym bardziej, że jedna nasza załogantka ma znajomego, który tam pracuje i ma zniżkę).
P.S. W Formanie (a więc w Favoritce pewnie też) po wyjęciu zagłówków i odsunięciu przednich foteli maksymalnie do przodu da się je tak rozłożyć, że tworzą razem z kanapą całkiem wygodną powierzchnię do spania ;) i dwie osoby mogą się obejść bez namiotu.
To jeszcze napiszcie, czy taki powiększony namiot jedna osoba jest w stanie złożyć, czy jest potrzebna pomoc kogoś drugiego?
Sikor
NIE JESTEM PREZESEM NICZEGO
Po pierwsze dzieki za wynalezienie fajnego namiotu w dobrej cenie -od dluzszego czasu wozilem sie z zakupem - juz zamowiony :)
To jeszcze napiszcie, czy taki powiększony namiot jedna osoba jest w stanie złożyć, czy jest potrzebna pomoc kogoś drugiego?
u nas w 3-ke meczylismy sie po 30-45 min ze skladaniem 3 sekundowego namiotu :) ale jedna sprawna "oczytana" osoba tez dalaby rade
Namioty Quechua (przynajmniej ten nasz mały) mają takie fajne pasy do zaciągania, które bardzo ułatwiają składanie namiotu. Jedna osoba zwija go bez najmniejszego problemu w minutę, myślę, że przy większym też by dało radę. Ten nasz drugi niby większy nie ma tych pasów i trzeba się trochę nagimnastykować, ale jak się już ogarnie jak to robić to też sprawnie idzie (za to za pierwszym razem godzinę kombinowałem :P).
Po chwili zerwała się taka ulewa, że namiot momentalnie zamókł i nawet nie mogliśmy go postawić, a jak już reszta wróciła (bez zakupów, bo wszystko było już zamknięte) i jakoś już go rozbiliśmy to musieliśmy wygarniać ze środka wodę ręcznikiem zajebanym (zupełnie przypadkiem :whistle:) komuś wcześniej na kempingu we Włoszech..
Jeżeli duży, fioletowy, kąpielowy to byliśmy z tym ręcznikiem bardzo związani emocjonalnie. Moja żona do dzisiaj za nim tęskni : (


