A ja miałem okazję poznać pewnego starszego Pana, który pojechał jakieś 800 km za Bajkał, w zasadzie w pojedynkę, bo jego kompan "odmówił" dalszej wspólnej podróży w pewnym momencie. Gdzieś na Syberii panu się nie udało przejechać przez rzekę, bo w padł w dołek, przez co silnik zassał wody i go rozsadziło. Skończyło się tym, że wrócił do kraju pociągiem, pożyczył od kogoś silnik identyczny z jego, zapłacił jakieś 15tyś zł za transport silnika + cło itd w Rosji, zatargał to na miejsce. Tamtejsi mieszkańcy pomogli mu go wsadzić do auta, a gdy wyruszał z powrotem, tam zaczynała się już ostra zima. Ropa nie chciała iść, bo parafina blokowała nawet rurki z paliwem. W pierwszy dzień powrotu udało mu się przejechać bodaj 20km. Piłą łańcuchową wycinał czasem drogę w lodzie itd. Uszkodził układ kierowniczy a i tak do kraju autem wrócił. W pojedynkę, gościu coś około 70 lat ! Wszystko siedzi w głowie i nigdzie więcej...
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
ciekawe ile aut pojedzie a ile wróci ?
z tego co czytałem to przy takiej wyprawie większość decyduje się na sprzedaż samochodu na miejscu albo wysyłają statkiem do domu
ja tam osobiście cisnąłbym z powrotem przez Syberię :lol:
przygoda niesamowita, tylko skąd wyczarować ten worek złota... :unsure:
Powiem tak... Władywostok, Bajkał i np kolej transsyberyjska kuszą mnie od pewnego czasu. Pracowałem w Moskwie jakiś czas i pomyślałem sobie, że co mi tam, jadę do Władywostoku, a raczej lecę bo nie mogłem sobie pozwolić na ponad tygodniowy "urlop". Okazało się, że samolot wbrew moim oczekiwaniom miał zaporową cenę. Taniej do Kanady było do Toronto więc oblizałem się smakiem. Lot trwa ponad 9 h. W końcu to ponad 9000 km. Polecam ruski film (byłem na nim 3 razy w kinie na pl. Puszkina) "Admirał". Film jest o Kołczaku. Jeśli kiedykolwiek będzie inicjatywa ruszyć tam właśnie to bez względu na wszystko pojadę. Mam wielu przyjaciól Rosjan i nawet meta na Zabajkalu by się zanalazła.
Pięć lat temu dane mi było przejechać z Irkucka do Polski autem....Wracaliśmy samochodami po jakiejś wyprawie dookoła Bajkału. Tam samolotem a z powrotem na kołach. Jazda iście złombolowa 600-700km dziennie, kompiółki po drodze, noclegi tylko na dziko....A drogi, a ludzie, przygody - po prostu bajka. Policja tylko trochę nie za bardzo. Ale wracam tam w ciemno....Kierunek wschód TAK :)
:(
Chyba konieczna będzie zmiana tytułu wątku i przedłużenie go o rok:
Przed chilą pojawiła się na fejsie nieciekawa informacja od OrgAnizatorów.
{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{
Nie ma co panikować jeszcze:D Dajmy spokojnie zająć się orgą tą najważniejsza rzeczą na tą chwile do zrobienia:)
https://www.facebook.com/dtp.zlombol
Nie ma się co dziwić. Całkowicie ich rozumiem. Myślę też, wśród Złombolowców znajdą się osoby , które mogłyby Orgów wesprzeć. Impreza rozrosła się i obowiązków przybyło więc wystarczy rzucić hasło.
A ja miałem okazję poznać pewnego starszego Pana, który pojechał jakieś 800 km za Bajkał, ...
Mówisz o Panu Adrianie.... Jechał Defendenderem kupionym z OSP za 13 tys.
W akcję wysyłki silnika koleją transsyberyjską było zaangażowanych kilkanaście osób ze środowiska LR. Powrót do Polski to był wyścig z czasem, po 20 godzin za kółkiem żeby zdążyć przed wygaśnięciem wizy. W tym roku była zaliczona zdaje się Gruzja i Czeczenia. Szykuje się powrót na Syberię.
Powstała też książka jako relacja z wyprawy - niestety niezbyt udana...
Ciekawy wątek jest na forum4x4 - http://forum4x4.pl/viewtopic.php?f=8&t=93273
Wiesz, że żeby to przeczytać musisz się zalogować a nie każdy ma tam konto.
{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{
A więc dzieje się to czego się obawialiśmy. Złombol 2015 stoi pod wielkim znakiem zapytania :( Być może w przyszłości już tak będzie że rajdy będą co dwa lata. Rok jest za krótki aby rozliczyć jeden i zaplanować kolejny Złombol. Impreza nam się rozrosła więc kilka osób temu nie podoła choć wiemy że dwoją się i troją :cheer:
Jest proste rozwiązanie tego problemu - nazywa się ono współpraca i wolontariat. Jurek Owsiak daje radę dzięki temu całkiem sprawnie przy X razy większym skomplikowaniu i skali. Więc nie demonizujmy. Impreza rozrosła się po prostu na tyle ze trzy osoby nie dają rady i to wszystko...
Grzmiący Rydwan, dowódca - Diesel
http://husariarally.eu/ - rajd do Gruzji - jeśli komuś mało wrażeń;-)
Grzmiący zgłasza się na ochotnika
Ja już zgłosiłem Orgom moją skromną osobę do pomocy. Widziałbym to tak, że Orgowie dzielą i rządzą a my Wolontariusze robimy robotę. Nad nami musiałaby być jedna osoba do nadzoru i spinania wszystkiego do kupy.
A ja miałem okazję poznać pewnego starszego Pana, który pojechał jakieś 800 km za Bajkał, ...
Mówisz o Panu Adrianie....
Tak, dokładnie Jego miałem na myśli. Strasznie sympatyczny gość. Chętnie bym się w taką trasę wybrał, tylko niestety nie mam czasu na takie długie wypady.
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
Tylko jest jeden problem z pomocą. Większość uczestników jest spoza śląska... I to potencjalnie problem grzać na Śląsk, aby np pomóc w rozliczeniach ale jakby co zdalnie pomożemy :)