Panowie/Panie Specjaliści/stki,
Wrzeszczę o pomoc, bo kończą mi się pomysły. W naszym nowym potworze, wszystko "gra i bucy" z wyjątkiem jednego.
Zadziwiająco się skurczybyk grzeje. Ciężko określić ile dokładnie stopni, ale ciągle na granicy z czerwonym (100st?). Pierwszy strzał, wentylator nie kręci, ale odkryte, że kręci (gdy już ostro wejdzie na czerwone odpala się na chwilę). Drugi strzał, termostat - wymieniony na nówkę, to nie to. Drugi strzał: czujnik temperatury od wskaźnika (ten w obudowie termostatu), bo na moje oko, nie wygląda jak by rzeczywiście się tak grzał. Tak czy siak, też nie to. Przychodzi mi do głowy jeszcze czujnik od włączenia wentylatora (wkręcony w chłodnicę - jutro idzie do wymiany), ale jedno mi w tym nie pasuje. Leciałem sobie w chłodny dzień na trasie, seteczkę trzymałem bez wysiłków, więc na moje oko nie powinien się grzać a wentylator absolutnie zbędny... a tu całą trasę prawie na czerwonym.
Ostatni pomysł to pompa wody, może nie domaga - ale patrząc na "strumień" w zbiorniku, wygląda że jest ok.
Ktoś może ma jakieś doświadczenia lub kolejne pomysły? Spędza mi to sen z powiek.
u nas było to samo, wymieniłem wskaźnik temperatury na desce i wszystko cacy, spróbuj, bo objawy i działania identyczne:)
TO jest tylko elektryka ..
temperatura w czujniku przerabiana jest w czujniku na oporność która standardowe 12V instalacji reguluje i pokazuje na mierniczku ze skalą temperatury...
tylko prawo ohma a nie Celsjusza
najlepiej na takim gorącym silniku ostrożnie odkręcić zbiorniczek i tam termometrem zmierzyć ile jest
ale przy sytuacji jaka opisujesz już puchłyby węże a nawet wywalałoby płyn korkiem na zbiorniczku
są też takie nowoczesne termometry bezdotykowe na podczerwień
Podstawą elektryki są dobre styki !
Moim zdaniem jedyna metoda aby się przekonać jaka jest temperatura to pomiar termometrem. Zagrzej silnik, odkręć korek na chłodnicy (ostrożnie zeby sie nie popazyć, ale to w brew pozorom wcale nie wybucha jak ostrzegają w książkach) i wsadź termometr w chłodnicę. U mnie przy takim pomiarze na desce byla temperatura 90st a termometr w chlodnicy pokazywał ok 85 co jest zrozumiałe bo czujnik jest w bloku silnika a ciecz w chlodnicy bedzie chlodniejsza o kilka stopni. Tylko tak się przekonasz czy wskaźnik na desce pokazuje głupoty czy on naprawde tak się przegzewa.
Zapraszam na mojego bloga -
Racja. Dzisiaj bedzie pomiar termometrem do mięsa ;) (nie mam innego co wytrzyma 100st).
Co prawda u mnie chlodnica juz nowsza, wiec nie mam kurka na jej szczycie, ale jak rozumiem pomiar w zbiorniczku tez powinien byc w miare ok (rowniez kilka stopni w dol, ale powinno sie udac oszacowac).
U mnie w Tarpanie już 3 razy wymieniałem czujnik temperatury. Raz bywało tak że pokazywało na czerwonym polu, gdzie było w okolicy 90 stopni w rzeczywistości, a czasem pokazywało w okolicy 50 a wentylator się już załączał. Zrób pomiar normalnym termometrem. Jak się okaże, że jednak sie grzeje, to wyjmij termostat i sprawdź bo w kubku gotując na ogniu z termometrem, przy jakiej temperaturze się otwiera i czy się nie zacina ( sprawdź koniecznie kilka razy ! ) . No i ostatnia możliwość ( pomijam walniętą pompę wody albo zarośniętą chłodnicę) to padnięta uszczelka pod głowicą. To najprościej sprawdzić podjeżdżając na warsztat gdzie wkładają do wlewu płynu taką jakby menzurkę z płynem który ma barwnik aktywny dla CO2. Jak będzie przedmuch przez uszczelkę to zacznie zmieniać kolor. Wtedy już wiesz co zrobić musisz.
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
Ok, wychodzi na to, ze jednak kontrolka. Wepchalem termometr do zbiorniczka z plynem i porzadnie go nagrzalem. Wskazowka juz jechala niemal po czerwonym, wentylator sie wlaczal od czasu do czasu, a termometr nie przekroczyl 82-85st. Czyli akurat w bloku pewnie bedzie z 90-92 i wentyl sie odpala.
Wskaznik zamowiony. Dzieki za pomysly!
No to też niestety nie jest jednoznaczne czy wskaźnik na desce walnięty czy czujnik temperatury w bloku silnika, ale jak założycie nowy wskaźnik na desce to się przekonacie.
Zapraszam na mojego bloga -
Czujnik w bloku polecial jako pierwszy ;) - wiec zostaje wskaznik.
sprawdź jeszcze czy ci się gdzieś nie przetarł kabel i nie dotyka do masy. A no i nie wiem jaki czujnik wsadziłeś, bo w bardzo starych sztukach z 1500 były czujniki o innej charakterystyce.
Najprościej miałbyś sprawdzić w ten sposób, że podjeżdżasz do drugiego polda, tamten zagrzany, wiecie jaką ma temperaturę, bierzesz 2 kable i spinasz masę twojego auta z tamtym, oraz podpinasz twój kabel z czujnika bo jego czujnika i patrzysz co pokazuje u ciebie. Do pewności możesz zrobić od razu sprawdzenie w drugą stronę, żeby w tym drugim pokazało temperaturę z twojego czujnika. Nie masz wtedy rozkręcania deski itd a masz sprawdzone zegary i czujnik. Jeśli w obie strony OK, to należy szukać w kablach.
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
95 % właścicieli aut bała sie będzie tak zrobić
z czystej niewiedzy powiedzą NIE !!
Podstawą elektryki są dobre styki !
95 % właścicieli aut bała sie będzie tak zrobić
z czystej niewiedzy powiedzą NIE !!
95% z tej populacji, która nie jedzie na Złombol i nie przygotowuje swojego bolida.
Najbardziej pokręcony pomysł z forum Złombol to tankowanie LPG z butli turystycznych. Ponieważ ciśnienia się wyrównają, pomysł był aby ogrzewać butlę turystyczną, wtedy następuje rozprężenie i gaz wędruje do baku w samochodzie ;) Stawiam piwo tej osobie za kreatywność na wyjeździe!
operacja opisana powyżej jest banalnie prosta bo:
1. Daje pełen obraz i jesteś pewien w 100%
2. Zajmuje kilka minut
3. Nie ma żadnego niebezpieczeństwa (spalony bezpiecznik, jak ktoś pomyli plus z minusem?)
Potwierdzam teorię z wskaźnikiem. 125p, wiatrak odpalał przed czerwonym i miałem cały czas stresa że się grzeje. Dokupiłem dodatkowy tuningowy wskaźnik temperatury wody i okazało się iż oryginalny pokazywał za wysoką!
Nie kosztuje to dużo a daje pewność. W Airbusach również mają wszystkie wskaźniki dwa razy :-)
Złombol, the real gamble :-)
95 % właścicieli aut bała sie będzie tak zrobić
z czystej niewiedzy powiedzą NIE !!
Ja tam nie wiem czego można się bać w samochodach. W najgorszym razie trzeba będzie trochę wybulić za ewentualną naprawę tego, co się komuś zepsuło i tyle. Ja tak podchodzę do życia i jest git. Parę razy się było nieźle w plecy, ale czasem jak nie zaryzykujesz to się niczego nie nauczysz. Tak samo pierwszy samodzielny remont skrzyni biegów zrobiony przeze mnie w wieku 17 lat ( i nie jestem z wyuczenia mechanikiem tylko z zainteresowania własnego mam o tym trochę pojęcia). Wyszedłem z założenia, że jak coś spierdzielę, to nie pozostanie nic innego jak pójść do fachury i zapłacić mu odpowiednio za poskładanie do kupy całości. I tak też się stało, nie umiałem końcówki skrzyni poskładać. Zabuliłem za to nieco, wróciłem ze złożoną skrzynią do domu i rozebrałem jeszcze raz, bardziej uważając gdzie, co wypadnie i jak było włożone. Od tamtej pory te typy skrzyń składam i rozkładam na pamięć.
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
No to panowie, jest kupa. Podpowiedz ze sprawdzeniem na kable pewnie dobra, ale jako ze mialem juz w rece nowy wskaznik, postanowilem szybko go zaaplikowac. No i wszystko pieknie, tylko znowu podaje za wysoka temperature! Wiec sytuacja jest w tej chwili taka, ze czujnik nowy, wskaznik nowy, a termometr pokazuje o wiele nizsza temp. niz wskaznik. Co do diaska? Na kablu przeklamuje?
Rzucilem okiem na przewod, wyglada dosc zdrowo w widocznej czesci (pozniej wchodzi w wiazke, i trzeba by rozbebeszac).
Jakies pomysly?