Witam, w tym roku postanowiłem dołączyć do grona złombolowców. Na razie na pewno pojadę ja z kumplem, ale plan jest jechać paczka 6 osób.
Nie czekając długo kupiliśmy żuka, rok 86, wydaje sie być w dobrym stanie. Ma już gaz, więc przynajmniej ten kłopot odpada ;)
I teraz cel w jakim napisałem ten temat, ogólnie na mechanice znam sie troszkę i z przygotowaniem nie będę miał problemów, lecz mam kilka dylematów i zapewne będe miał jeszcze dużo pytań, a może komuś przyda się taki temat, z przygotowaniami opisanymi od początku. Temat żuka i nysy czytałem ze 3 razy ale i tam pare pytań nasuwa mi sie na myśl :)
1. Po krótkiej przejażdżce stwierdziłem, że mimo że wciskam pedał hamulca to na żuku nie robi to wrażenia o.O Po lekturze postanowiłem wymienić hamulce z przodu na tarcze ale czytałem różne opinie na ten temat i są za i przeciw i juz sam nie wiem...
2. Wygłuszenie, o tym też czytałem i pojawiła się masa pomysłów, od filców, dywanów, wełny szklanej po papy, taśmy dekarskie, maty wygłuszające i steropian. Na co sie zdecydować, myślałem aby całą budę z tyłu wykleić styropianem bo jest troszkę tańszy a maskę silnika i te okolice taśmą dekarską. Czy styropian pomoże w jakimś stopniu, czy zainwestować i dach też wykleić taśmą dekarską?? I co dać w końcu na podłogę?? Dodatkowo czytałem o przesuwaniu wydechu do tyłu po podobno on też trochę hałasuje, jakieś rady w tej kwestii??
Myślę, ze to na początek tyle, jak rozbiorę go doszczętnie i dostane sie do ramy i oglądne sobie wszystko dokładnie to pojawią się pewnie jeszcze pytania, ale nie wszystko na raz :)
Pozdrawiam Daniel
Ehhh, kolejny "świeży" i kolejny temat który był już poruszany. Poszperaj w dziale technicznym. Jest tam wszystko opisane. Jak dalej będziesz miał pytania, to wtedy pytasz w starym temacie robiąc "odkrycie archeologiczne" zamiast zakładać nowy temat i dublować informacje zmieniając forum w jeden wielki za przeproszeniem burdel ;)
Po za tym nie chce się ludziom po raz setny pisać tych samych wypocin, bo po pewnym czasie robi się to nudne i prowadzi do frustracji :P
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
kolego polecam ci to forum http://nysavan.mojeforum.net/index.php?sid=4ec7cccf2b1f1fc53e803857fa057b5c
stasiu
Witam, trochę już jestem na tym forum tzn. dużo przeczytalem, ale i tak nie wiem czy w dobrym miejscu piszę, jeśli nie to proszę mnie naprowadzić, a cel wpisu jest taki, pierwszy raz wybieram się na Złombol :) mamy już Zuka A15M z 1985 roku no i rozpoczeliśmy przygotowania, oczywiście zaczeliśmy od konkretów, ciśnienie na cylindrach 7,5 a na jednym nawet trochę więcej czyli tak jak fabryka mówi i teraz dylemat, czy ruszać głowice w tej sytuacji bo szczerze mówiąc plan był że będziemy robić a teraz zwątpiłem, poza tym rozrusznik i alternator już się robi :)
Jeśli trzyma ciśnienie, pali poprawnie, silnik chodzi poprawnie to nie ruszać głowicy. Zabrać w trasę jedynie klucz dynamometryczny i zapasową uszczelkę na wszelki wypadek. Do tego nie zapomnijcie wyregulować luzu zaworowego (jeśli lecicie na gazie to zróbcie o 0,05 większy), ustawcie zapłon ( pod gaz delikatnie wyprzedzić, najlepiej użyć do tego lampy stroboskopowej). ;)
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
Dokładnie tak, jeśli trzyma ciśnienie, pali, silnik chodzi to nie ruszać głowicy.
Poza tym wyciszyć, wyciszyć i jeszcze raz wyciszyć, a jak już wyciszycie to jeszcze raz wyciszyć :silly: Nie wiem jak..., my wyciszyliśmy potrójnie i tak było za głośno (benzyna) :(
Poza tym w górach lepsza skrzynia czwórka - szczególnie na zjazdy, jak macie trójkę, to zastanówcie się nad wymianą, same hamulce to nie wszystko.
Poza tym wygodne fotele np. od Forda Windstara lub Chryslera.
Dodatkowy wentylator na chłodnicę np od Poloneza - też się przyda - będzie gorąco.
Rozważcie wymianę tylnego mostu na szybszy lub samego wałka ataku i koła talerzowego w dyferencjale. Poza tym dobre opony, bańka oleju na dolewki i trochę zapasowych gratów na wymianę. Graty były wałkowane, nie będę się rozpisywał. :P
Żuk das AUTO
Czytałem że trójki skrzynie są bardzo dobre, więc wstępnie postanowiliśmy zostawić trójkę, tylny most cichy więc raczej też nie ruszymy, nastawimy się na części zapasowe w razie czego, ekipa połapana w mechanice więc będziemy robić ;) fotele kładziemy od voyagera, zastanawiam się jeszcze nad przyczepką, jeśli chcemy wygodnie jechać to musimy gdzieś części zapasowe i warsztat załadować :)
moze pomyslcie o Niewiadówku N126 (mozna się na dodatek wyspać i coś ugotować i beer schłodzić w lodówce :D
stasiu
Oj tam z tym wyciszaniem. Po jednym dniu w aucie bez wyciszenia masz już tak stępiony słuch, że w zasadzie tego hałasu nie słyszysz ( ale radia nie słyszysz od początku, chyba że na postoju) :lol:
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
nie ma takiej obcji zeby radia nie sałyszeć , prędzej to silnika nie będzie słychać bo radio go zagłuszy , wystarczy zestaw za około 300 zł i już nie słyszysz silnika :evil:
W takich autach muzyką dla ucha jest warkot silnika, nie tam jakieś radio ;)
Aha... szczególnie jak naparzasz autem 24 godziny nonstop żeby Was wszystkich dogonić po opóźnionym starcie :lol:
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
Polećcie panowie jakieś fotele na przód do żuka, coś wygodnego, w miarę ogólnie dostępnego. Bo czytam i czytam i nawet ktos na nysavan polecał fotele od fiata cc o.O Ma ktoś jakieś doświadczenie w tej maści i poleci jakiś fajny fotelik aby się w nim fajnie i wygodnie siedziało i miał zagłówki?? Konstrukcyjnie to nie problem bo najwyżej sobie nową skrzynkę pod niego wyspawam, byle nie był jakiś ogromny ;)
Proponuję w żuku zrobić przed wyjazdem (wersja budżetowa):
- Hamulce - wymiana na cylinderki z samoregulacją. Wersja najtańsza. Pośrednia - włożyć bębny od lublina na tył - grubsze, szersze. Wersja najdroższa - tarcze do przodu (również z Lublina - wątek opisany wielokrotnie forum)
- Łożyska - wymienić na wszystkich półosiach. Koszt nieduży a nie będzie przykrej niespodzianki. W warunkach polowych życzę powodzenia w ściągnięciu łożyska... Tłumaczyć nie trzeba
- Jeśli łamany wał - wymienić podporę. Sprawdzić krzyżaki
- Jeśli słychać most - zająć się również nim. Nie będzie niespodzianki
- Sprawdzić kompresję - było już w wątku - ważne, aby mniej więcej na każdym cylindrze była taka sama kompresja. Jeśli jest mniejsza, zrobić próbę olejową, wtedy wiemy czy siadają pierścienie czy zawory.
- Sprawdzić stan przewodów hamulcowych
- Sprawdzić stan akumulatora
- usunąć luzy w układzie kierowniczym (wierzcie, że małe a cieszy, kiedy trzeba zrobić 5 tyś km, często po drogach, gdzie są koleiny. Nic tak nie wkurza jak luz na kierownicy i nierówności!!)
- Smarowanie!! dokładne smarowanie - żuk posiada kilkadziesiąt punktów smarujących!!
- Sprawdzić czy układ hamulcowy jest szczelny jak i układ chłodzący (np.: pompa wody)
- Ustawić zawory
- Ustawić zapłon. Fachowiec zrobi to na słuch. Jeśli są duże wzniesienia, a takie będą, można go tak ustawić, aby od czasu do czasu pierdnął w wydech.
- szczelność baku (szczególnie jak zalejecie pod korek)
- sprawdzić wielkość dyszy paliwa w gaźniku w przypadku S-21. Najlepiej aby dysza była 110. Większa - niewiele większa moc, dużo większe spalanie. Mniejsza, problem z podjazdami.
Do wymiany:
- Olej w silniku
- Olej w skrzyni
- Olej w układzie kierowniczym
- Olej w moście
- Ciecz chłodząca
- płyn hamulcowy - uwaga, jeśli został użyty stary rodzaj (bodajże RD - poprawić mnie jeśli się mylę) to nie wolno bez czyszczenia układu wlać współczesnego DOT`a, nawet po uprzednim opróżnieniu układu
- Kable WN (w przypadku S-21)
- Pasek
- świece
- filtr powietrza
- REGULATOR NAPIĘCIA - wywalić mechaniczny, wsadzić elektroniczny - koszt ~20 zł (w instalacji ma być napięcie 14.1 - 14.5V - nie więcej!)
- OPONY JESZCZE RAZ OPONY!! KOSZMAR wielu załóg...
- automat przy rozruszniku
Opcjonalnie:
- Skrzynia biegów z trójki na czwórkę. Dlaczego?
Niesamowita przepaść obrotów między biegiem 2 a 3. Przy pagórkach da się to we znaki. Jeśli już czwórka to tylko wzmacniana, były dwa rodzaje. Ta niewzmacniana wiele nie wytrzymywała (był też o tym wątek na forum)
- Alternator. Tutaj możliwości wiele... można dospawać łapy i dać współczesny. My rozwiązaliśmy problem w inny sposób. Mamy 2 alternatory, z czego jeden jest nie oryginalny, tzn. same "flaki". Otóż okazuje się, że cały tył alternatora z Opel Vectra 1.7D (Bosch) pasuje idealnie do przedniej części obudowy oryginalnego żukowskiego alternatora. Trochę zabawy jest z kołem pasowym (trzeba wytoczyć). Co to daje? 2 x więcej amperów na pokładzie ;) a dokładnie 70A, piękna rzecz i cieszy, nawet kierunkowskazy na wolnych obrotach się cieszą :) zaletą takiego rozwiązania jest to, że jak go szlag trafi w trakcie jazdy, zakładamy w 46 minut (sprawdzone) oryginał. W przypadku zmiany konstrukcji, trzeba mieć drugi, dokładnie taki sam. No, chyba, że jedziecie autosanem i macie spawarkę ze sobą! ;-)
- dodatkowy wiatrak na chłodnice - przerabiane wielokrotnie na forum. Ostatecznością jest włączeni ogrzewania do kabiny przy pełnym słońcu i dużych podjazdach. Układ ogrzewania musi być również sprawny (często zawodzi zawór - sprawdzić!). Pamiętać o usunięciu termostatu (w żukach to jedno wielkie gówno, nawet nowe!)
Do zabrania ze sobą:
- komplet uszczelek
- kable WN
- świece
- aparat zapłonowy (S-21)
- gaźnik
- skrzynia biegów (tak, tak, jak zamienicie 3 na 4, to na zapas trójka zostaje...)
- pasek
- ALTERNATOR!!!!!!!!!
- przynajmniej jeden regulator napięcia!!!!!!
- komplet żarówek!!
- opona!
- dętki!!!
- pompa paliwa
- przewody przynajmniej kilka metrów
opcjonalnie:
- rozrusznik
- opcjonalnie druga opona, jeśli używane i wiekowe
Nie muszę wspominać o komplecie narzędzi? Fajnie jedzie się w stronę mety, zawsze można kogoś spotkać, kto pomoże. Gorzej jest przy powrocie jak wszyscy rozjadą się po całym kontynencie ;-)
Najczęstsze awarie:
- przebita opona/pęknięta felga
- regulator napięcia
- alternator
- łożyska
- zapieczone hamulce
wszystko co powyższe to dla mnie minimum, które pozwala w komforcie (aczkolwiek z małymi awariami) dojechać bezpiecznie do domu!
Nie dopuszczalne są wiekowe opony! potrafią na autostradzie po 10 godzinach jazdy eksplodować! Hamulce, zapieczone, grzejące się...
Powyższe to dwuletnia praktyka. Mała, ale zawsze.
Mam nadzieję, że trochę pomogłem.
Wszystko ponad to to +do komfortu (wygłuszenie, audio etc...) Polecam fotele na tył z T4:
http://lumpekssquad.blogspot.com/2013/07/kanapy-zainstalowane.html
bardzo ciekawe rozwiązanie...
To na co trzeba zwrócić szczególną uwagę przy jeździe na południe to TEMPERATURA silnika! To, że temperatura jest ok, nie oznacza, że jest w porządku, bardzo, ale to bardzo dużo czujników temperatury do żuków (w całej ich historii) było wadliwych. Można kupić termometr do herbaty (Do 100°C) i sprawdzić, czy +/- się zgadza z odczytem z deski.
Uff... kończę elaborat, przeczyta to ktoś w ogóle? :)
Ja przeczytałem ;P , wielkie dzieki ;)