Zaznacz stronę
Wartburg 353 dwusuw
 
Notifications
Clear all

Wartburg 353 dwusuw

21 Posty
11 Users
0 Likes
15.9 K Widok
(@gigolteam)
Eminent Member
Dołączył: 14 lat temu
Posty: 20
Topic starter  

Witam

mam pytanie do ekip które używały tych iście sztańskich
wynalazków w poprzednich edycjach.

Jakie realne spalanie udało Wam się osiągnąć ( w ile osób na pokładzie)?

Druga sprawa - czy mieliście jakieś awarie/ szczególnie powtarzające się ?

Szykujemy się na ten rok, pojazd , rocznik 1986 nabyty drogą
kupna w stanie całkiem całkiem. Trochę odświeżenia i będziem testować.

Pozdro
Patryk


   
Cytat
(@prudenter-team)
Reputable Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 423
 

.. heh ..
.. w zeszłym roku był trabant... ogólnie to nie dojechał.. znaczy się dojechał ale po wymianie na drugi.. i do dojechał bez przedniej szyby i w sumie nie wiem czy wrócił..
... był też warczyburg piękny czerwony.. ekipy warcząca wanda.. i nawet dojechał tylko już nie wrócił.. i to pomimo tego że ekipa miała stały podgląd na komorę silnika (jeszcze raz szacun za pomysł)
.. i więcej nie pamiętam ..


   
OdpowiedzCytat
(@co-powie-ryba)
Trusted Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 68
 

wydaje mi się iż byly 3 dwusuwy:
1) trabant Nivoholics, 1 zakończył życie jeszcze w PL a 2 w drodze powrotnej w Angli
2) wartburg Czerwonej Wandy, też skonał na wyspie
3) zielony wartburg z kajakami i ten chyba zdołał powrócić
Statystyka wypada więc blado :(, w dodatku w tegorocznej trasie było by dużo trudniej dla takich silników

Polub nas
Odwiedź naszą stronę


   
OdpowiedzCytat
(@angi)
Reputable Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 256
 

Był jeszcze Matowy Bartuś ekipy "Pogromcy Zielonej Krysi" i też chyba wrócił do polski.


   
OdpowiedzCytat
(@co-powie-ryba)
Trusted Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 68
 

Był jeszcze Matowy Bartuś ekipy "Pogromcy Zielonej Krysi" i też chyba wrócił do polski.

Marek on mial silnik golfa nie 2t

Polub nas
Odwiedź naszą stronę


   
OdpowiedzCytat
(@angi)
Reputable Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 256
 

No tak faktycznie miał silnik z golfa. Teraz to doczytałem.


   
OdpowiedzCytat
(@mieszko)
Eminent Member
Dołączył: 14 lat temu
Posty: 18
 

Zielona Krysia jechał Zielonym Krystianem w 2010 do Stambułu; nie dojechał do Stambułu w Bułgarii robił na kempingu generalkę silnika;
napisz do niego na priva - on Ci powie wszystko na temat

https://picasaweb.google.com/lh/photo/I71iAPU2k7SDa13_vUzCyNMTjNZETYmyPJy0liipFm0?feat=directlink


   
OdpowiedzCytat
(@warczaca-wanda)
Trusted Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 78
 

To się może wypowiem jako że jestem najbardziej na bieżąco z tym tematem :)

Przede wszystkim - zerknij sobie na naszego bloga (warczaca-wanda.blogspot.com) - tam jest opisana cała nasza przygoda z dwusuwem, szczerze mówiąc po prostu nie chce mi się tego wszystkiego pisać jeszcze raz :P

W dużym skrócie: Wartburg jako całość jest konstrukcją całkiem niezłej jakości. Jeśli macie w miarę dobry egzemplarz, to nie będzie wymagał wielkiego wkładu.

- zawieszenie jest odporne, jeśli na oko nic nie lata można go w ogóle nie ruszać. Sprawdźcie czy nie popękały sprężyny oraz czy rdza nie przegryzła mocowania amortyzatorów do wahaczy - zwłaszcza tylnych. To jest typowa awaria w tych autach, ja tak zgubiłem tylny amor :) Plus taki, że w razie czego można wyjąć amortyzatory przez bagażnik i jechać bez.

- skrzynia i przeniesienie napędu - pancerne. Jak nie ma luzów, nie do zajechania. Koniecznie przeczytaj sobie co to jest wolne koło i jak go używać. Przy dwusuwie to jest absolutna podstawa, zlejesz temat to rozwalisz silnik jeszcze przed Złombolem. Koło nie musi być sprawne, ale musisz dostosować technikę jazdy do jego braku. Sprawdź czy nie ma luzu na półosiach. W skrzyni na górze masz korek wlewu oleju z miarką - sprawdź poziom. Jeśli cieknie na łączeniu półosi ze skrzynią - nie ruszaj tego. Jak to mi ktoś kiedyś mądrze powiedział - zacznij się martwić kiedy przestanie cieknąć :)

- hamulce - można na nich polegać. Zobacz czy nie trzyma któreś koło - z przodem nie ma problemów, z tyłu gwarantuję że macie uwalony któryś cylinderek. Sprawdź czy nie cieknie na korektorze siły hamowania - jeśli tak wywal go, nie szukaj nowego bo też długo nie wytrzyma/ Ogólnie nasze hamulce były w stanie średnio zaniedbanym, a bez problemów przejechaliśmy wyspę Skye (choć na koniec ostro z nich dymiło).

- Blacharka - no cóż, Wartburg gnije, ale ma w nim co gnić. Sprawdź tylko podłogę z przodu, jest cienka i lub odpaść jeśli jest przegnita.

Ogólnie jeśli nie macie wyjątkowego parcha, to przy tym co opisałem wyżej wiele nie będziecie musieli robić.

Największy problem tego auta to silnik. Ma swoje plusy - ciągnie lepiej niż współczesne 100 konne kompakty :]
Wadą jest trwałość i wysoka podatność na wszelkie błędy w regulacji.

Jeśli idzie o mieszankę - lej standardowy mixol (jest gęstszy niż "poziomka") 1:50 (1:40 w niczym nie pomoże ale może być). Wbrew niektórym opiniom nasza awaria nie miała nic wspólnego ze składem mieszanki.

Zapłon - to był jeden z czynników, które nas zatrzymały. Cholernie ciężko się go ustawia, czasem wał jest delikatnie przestawiony i wtedy w zasadzie nie da się go w ogóle ustawić. Najlepiej kup drugi aparat zapłonowy i ucz się na nim. Wymień przerywacze, koniecznie komplet. Nie lej oleju na filc, bo trochę przesadzisz i będą jaja. Sprawdź czy sprzęgiełko aparatu nie ma za dużego luzu - jak ma to nie ustawisz zapłonu. A najlepiej - poszukaj EBZY - elektronicznego modułu zapłonowego. Są nie do kupienia, ale jeśli Ci się uda zwiększysz swoje szanse o jakieś 50% :)

Ogólnie ten silnik może się zepsuć na wieeeeele sposobów. Zatrzeć się może na wszystkim - łożyskach wału, sworzniach tłoka, korbach, pierścieniach... Jeśli miał kapitalkę i założone węgierskie tłoki to albo pękną, albo spuchną i się zatrą. Stan silnika najlepiej ocenia się na słuch, ale trzeba mieć doświadczenie. W zasadzie nie ma dobrego podejścia - te silniki bardzo długo docierają się po kapitalce, jeśli będziesz chciał ją robić przed Złombolem to zrób ze 3000 km przed startem, inaczej ryzykujesz zatarcie.

Kolejna kwestia to chłodzenie. Lubi się zapowietrzać, czujnik jest niedokładny, u mnie był na drugiej zielonej kresce a pod maską - fontanna. Po to zmontowałem ten podgląd pod maskę :P
Ogólnie biorąc pod uwagę tegoroczną trasę - licz się z problemami.

Podsumowując - jest to bardzo fajne auto, ale licz się z tym, że będziesz robił kapitalkę na trasie albo wrócisz bez auta. Tak wcale nie musi być - ale musisz się z tym liczyć.

A i jeszcze najfajniejsza rzecz - spalanie. Pali to od 6 litrów do nieskończoności. Średnio siorbie 7-9 litrów. Ale co istotne na pusto bierze tyle samo co na maxa załadowany. Nasz w trasie siorbał 8.

I na koniec - co nas zatrzymało? Przeciążyliśmy to auto. Jechaliśmy w 4 osoby (w tym jedna słusznych rozmiarów) z załadowanym na full bagażnikiem i przyczepą napchaną tak że ledwo się zamykała. Z tym wszystkim pojechaliśmy na wyspę Skye - wpisz sobie w google,a i zobacz po czym tam się jeździ. Podjazdy były takie, że jedynka z butem w podłogę ledwo starczała. W tych warunkach zerwało pierścień - czego z braku doświadczenia nie rozpoznałem. W tych warunkach dojechaliśmy 100 km za Edynburg, gdzie na kolejnym konkretnym podjeździe kawałek pierścienia rozerwał koszyk łożyska sworznia tłoka. Wysypane igły zmieliły tłok.

W zapasie miałem teoretycznie wszystko niezbędne do naprawy i gdyby to się zdarzyło w Edynburgu to próbowałbym naprawiać. Zapasowe tłoki miałem na najbliższy nadwymiar. Niestety do najbliższej szlifierni mieliśmy 150 mil, stanęliśmy na totalnym zadupiu, na wiosce nie było nawet sklepu. Nie było gdzie się rozbić z namiotem i ogólnie dziewczyny miały dość. Stąd decyzja o złomowaniu.

Ogólnie jeśli masz jakieś pytania uderzaj śmiało na priv albo maila. Jakbyś potrzebował części to wszystko co brałem w zapasie udało mi się ściągnąć do Polski, mogę oddać za grosze. Kiedyś chcę kupić kolejnego Warczego, ale na razie nie mam gdzie go trzymać więc części potrzebował nie będę.


   
OdpowiedzCytat
(@zaloga-tarpaniatka)
Member Moderator
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 3103
 

Jeszcze dodam, że jak ktoś jest początkujący w dwusuwach, to ja bym odpuścił taki samochód na taką trasę. Niestety będzie upalnie, silniki będą dostawać ostro w tyłek. Żeby bezpiecznie objechać takim samochodem to tak jak piszą koledzy wyżej, trzeba mieć "trochę" pojęcia o technice jazdy dwusuwem. Tutaj nie możesz sobie pozwolić na "cegłę na gazie" bo go zatrzesz. Ogromne znaczenie ma wentylowanie całego silnika ( i nie chodzi mi tutaj o chłodzenie go, a o technikę przewietrzania komory spalania). Zjeżdżając z góry na biegu też nie możesz puścić do końca nogi z gazu bo pozbawisz cały silnik smarowania. Ogólnie temat dość "głęboki" i jak chcecie jechać takim samochodem to zacząłbym już dawno od szukania starych książek w stylu " Jeżdżę ....." oraz książek z opisem techniki jazdy dwusuwem. Na prawdę sporo przydanych informacji można tam znaleźć.

"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."


   
OdpowiedzCytat
(@gigolteam)
Eminent Member
Dołączył: 14 lat temu
Posty: 20
Topic starter  

No to widzę, że trochę nie przemyślałem tematu. Wart idzie więc na sprzedaż i szukamy poloneza zgazowanego. W dwusuwach doświadczenie mam żadne, wiec ryzykował nie będę, a że egzemplarz udało się znaleźć w stosunkowo super stanie, to szkoda by było go skatować i złomować w Albanii :) Dzięki wszystkim za cenne informacje.
P.S.Jak ktoś ma kupca - kolekcjonera wyrobów DDR to zapraszam na priv.


   
OdpowiedzCytat
(@zaloga-tarpaniatka)
Member Moderator
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 3103
 

Jak już kupiłeś samochód, to sprzedawać nie musisz, tylko na prawdę powinieneś sporo dowiedzieć się jak obchodzić się z tym samochodem. Dwa lata temu pojechała Syrena Bosto do Turcji i obróciła, więc jak widać da się. Przy dwusuwie na taką trasę podstawa to dobry olej i 100% sprawny układ chłodzenia. Nie ma się co czarować ale mixol najlepszy nie jest. Jeszcze za czasów jak jeździłem na motocyklu testowałem 5 olejów do dwusuwów. Najlepiej wypadł Quaker State. Cena deczko wysoka ale silnik idzie świetnie i mniej pali. Prosty przykład. Ustawiłem gaźnik i wolne obroty na mixolu. Wszystko było cacy i tak jeździłem. Zalałem Quakera przy kolejnym tankowaniu i okazało się, że wolne obroty są za wysoko, silnik miał mniejsze tarcie, lepiej się kręcił. Trzeba było obniżyć wolne obroty. Przy kolejnym tankowaniu zalałem znów z mixolem, tym razem silnik zdychał na wolnych i trzeba było je podnieść. Dodatkowo nie żałować oleju w paliwie, lepiej zalać coś więcej i mieć trochę większą chmurę za sobą, niż zatrzeć silnik.

Jeśli karoseria jest na prawdę w dobrym stanie to można się jeszcze pokusić o przekładkę silnika na czterosuw.

"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."


   
OdpowiedzCytat
(@warczaca-wanda)
Trusted Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 78
 

Trochę szkoda, mało co jest w stanie dorównać klimatem dwusuwowi :) Ale decyzja jest rozsądna, taki wyjazd to duże wyzwanie i spore ryzyko.

Odnośnie umotywowanie tej decyzji, mieliśmy podobne rozterki. Okazuje się, że Wartburgów, zwłaszcza z końcówki produkcji jest jeszcze relatywnie sporo. Widać to nawet po cenach jakie osiągają nawet zadbane egzemplarze. Zbrodnią byłoby zajechanie 311 albo starszych 353. W przypadku rocznika '86 strata dla historii DDRowskiej motoryzacji byłaby relatywnie niewielka.

Tutaj nie możesz sobie pozwolić na "cegłę na gazie" bo go zatrzesz. Ogromne znaczenie ma wentylowanie całego silnika ( i nie chodzi mi tutaj o chłodzenie go, a o technikę przewietrzania komory spalania). Zjeżdżając z góry na biegu też nie możesz puścić do końca nogi z gazu bo pozbawisz cały silnik smarowania.

Do przewietrzania i "dosmarowywania" ssaniem można się bardzo szybko przyzwyczaić. A co do zjazdu z góry... tak chyba było w skarpecie (miała wolne koło tylko na 4) i w Trabancie. Warczyburg miał wolne koło na wszystkich biegach i o ile było sprawne nie trzeba było się tym przejmować. W ogóle większość opinii o zacierających się dwusuwach powstała na bazie skarpety - silnik był konstrukcyjnie podobny do tego z DDR, ale wykonany po polsku. Dobrze eksploatowane Wartburgi zacierały się w zasadzie tylko na łożyskach wału. Skarpeta, nawet najbardziej zadbana potrafiła się zatrzeć bez ostrzeżenia dosłownie na wszystkim co się w silniku poruszało. Podobno było to związanie nie tyle z projektem silnika, co z jego wykonaniem.


   
OdpowiedzCytat
(@jezdzcy-czerwonej-bestii)
Eminent Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 41
 

a warczaca Wanda startuje w tym roku?


   
OdpowiedzCytat
(@warczaca-wanda)
Trusted Member
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 78
 

W takiej formie jak w zeszłym roku nie damy rady :(

Powodów jest kilka - brak funduszy, brak czasu na grzebanie w aucie i organizację Darczyńców; brak ekipy - dziewczynom się podobało, ale drugi raz jechać nie chcą.

Jeśli tylko starczy urlopu i znajdzie się jakaś nadprogramowa kasa to chcemy z Tomkiem podłączyć się pod jakąś ekipę, która nie będzie miała kompletu. Wstępnie myślałem o Marku, bo podoba mi się na maxa ta jego Zastava :) Ale jest za wcześnie żebym mógł się zdeklarować, a przed startem może już nie mieć miejsc. Tak więc jak dobrze pójdzie, to część z nas pojedzie - choć już nie jako Team Warcząca Wanda...


   
OdpowiedzCytat
(@zaloga-tarpaniatka)
Member Moderator
Dołączył: 15 lat temu
Posty: 3103
 

Nie tylko u ciebie problem z kasą, ale jakoś dacie rady na pewno, przynajmniej ja sobie tak już od ponad pół roku wmawiam ;)

"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."


   
OdpowiedzCytat
Strona 1 / 2
Share: