SZKODNIKI wieczorem 26 września zameldowali się w Polsce. Pokonali w towarzystwie załóg Hranolka Team i Abuela ponad 5 tys. km. przez 11 krajów. Naprawiali kilka razy elektrykę, odpadnięty na kamienistej drodze w Albani układ wydechowy i wymienili piastę przedniego lewego koła, bo padło łożysko. Po drodze dolewali wody bo płyn uciekał z układu chłodzenia. Skodzina spisała się dzielnie, choć był to dla niej najtrudniejszy złombol.
Szkodniki.cba.pl
SKS 40+/- Szczęśliwie wyłączyliśmy silnik naszego żuczka w Warszawie 28.09 o 0:27. teraz jeszcze tylko połowa ekipy musi dotrzeć do Zielonej Góry i zlombol 2012 uznamy za zakończony. To była wielka przygoda za którą dziękujemy organizatorom i uczestnikom.
Ukleje w Puszce zajechały dziś w nocy do Wrocławia! Pomijając awarię tuż po starcie, jeszcze w Katowicach (eksplodowała laska popychacza zawora - naprawa odbyła się na podwórku u znajomego z forum, laskę popychacza znaleźliśmy w żuku na cmentarzu, mimo 16 godzin opóźnienia dogoniliśmy peleton już na Węgrzech) Żuk sprawował się bardzo dobrze. Bałkany zwiedzone, ekipa zadowolona z wakacji!

27 września wieczorem po przejechaniu 7025 km Outsidersi dotarli do Świnoujścia. Pozdrawiam wszystkich!
Żukatti team melduje się 28.09.2012. 3 litry oleju przeleciało przez naszą pompę wtryskowa, jeden pęknięty waz od chłodnicy, mandat za prędkość w Chorwacji, ostatnie 100 km do domu przejechaliśmy praktycznie na padniętej pompie, zaczęła wyć skrzynia na 3, pojawił się luz w przednim kole. To chyba tyle z naszych trudności. Do zobaczenia za rok!
Czerwony wraz z załogą melduje się w Polszy 27 września około 21:00 z małą awarią - urwany uchwyt bagażnika i z ryczącym tłumnikiem połatanym puszką po szynce. Złombolowo było do zobaczenia za rok!
SNIP o 23 zameldował się w rodzimym mieście.
Prawie 7 tysięcy kilometrów. Dwa wymienione koła i jakieś drobne awarie.
Dzięki wszystkim ekipom, z którymi udało nam się zaintegrować!
Dzik - Dacia wczoraj 28.09 przed 21.00 zgasiła silnik w Zgorzelcu. Przejechała 5190km.
Awarie:
w tamta strone urwana linka sprzęgła (nowa była na stanie), ah ten brakujacy klucz 10' :)
Awarie powrotne były bardziej treściwe. Kłopoty zaczęły sie w Grecji. Autko nie odpalało, dużo palilo i mało jechało. Cudem, okrakiem i z problemami dotarliśmy do 'mothers Land'- Rumuni.Wiedzieliśmy że tam naprawimy naszą Dacie. Dacia dostała nowe życie. Zapomne o pierwszym mechaniku dzięki któremu dacia jeszcze bardziej rozpadła sie po następnych 5 kilometrach.
Telefon do Assistance, Dacie odcholowali do servisu Daci w Craiovej... Servis wymienił kable, przerywacz,kopułke, cewke,poskładali pokrywe klawiatury (wybuchła wcześniej 2 razy) ustawili wszystko tak jak powinno byc. Gdzy przyszło do rozliczenia.... Servis Daci nie chciał od nas ani grosza. W zamian za swoje nowe części,robocizne, gadżety reklamowe nakleiliśmy ich naklejki reklamowe i ruszyliśmy w dalsza trase.
Dacia spalała jakies 8-9L 95' i jakieś 6L oleju.
Pozdrawiamy i do następnego
Lukasz, Karolina, Wojtek, Patryk
Podróż zakończyliśmy 28.09 w Warszawie koło godziny 22.
Z wyjątkiem naprawy mocowania kolektora na cybant i czyszczenia pompy paliwa podróż przebiegła bez przeszkód.
W drodze powrotnej byczyliśmy się na czarnogórskich plażach, chodziliśmy po górach, zwiedziliśmy Kotor, Dubrovnik, Zagrzeb, Budapeszt i odwiedziliśmy znajomych górali.
Pozdro,
Los Żukeros – Żuk Adwenczer Rejli Tim
Los Żukeros – Żuk Adwenczer Rejli Tim
loszukeros.blogspot.com
Załoga Tarpaniątka melduje się w domu. Ze strat jakie zaliczyliśmy, to w drodze powrotnej zagubiona w boju antena CB (trzeba będzie kupić nową) :lol:
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
SPISEK ŻARÓWKOWY dojechał do domu ok 4 rano w piątek to prawie dwa tygodnie w tarasie;
6364 km tylko na gazie benzyne całą przywieźliśmy w baku do Gdyni
Byliśmy na Słowacji,
na Węgrzech- Budapeszt,
w Serbi- Belgrad o 2 w nocy tętni życiem,
w Macedonii śniadanko w Skopje tylko stolica wygląda jako tako, to najbiedniejszy kraj na trasie,
W Albanii najtańszy i najbardziej luksusowy nocleg, internet za darmo dostępny i szybki , tysiące starych Mercedesów 123 i 124,- Saranda trzy niesamowite nurkowania w wodzie tak przeźroczystej że można nabawić sie lęku wysokości
Grecja, kozy na ulicy i złombolowa integracja i pomoc,
prom do Włoch, występ kotletowego prezmera i cygńskie rodziny spiące pokotem na pokładzie
Włochy - Brindisi fantastyczna marina ale nikt nie mówi po Angielsku ani po niemiecku
droga z Salerno do Sorrento 4,5 h po zakrętach na 1 i 2 biegu
Agropoli- sympatyczne centrum nurkowe, wypłynięcie w morze i nurkowanie w klimatyznych małych jaskiniach
Pompeje ruiny z malowidłami na ścianach, ale Auchan taki sam jak w Gdańsku
Neapol można umrzeć rozjechany przez miliony skuterków
Monte Cassino 534 m npm
Rzym wieczne miasto na wejsciu na pl. Św. Piotra bramki i kontrola jak na lotnisku
Piombino i wyspa Elba sztormowa fala i klimaty jak z Hrabiego Monte Christo, nie udało sie zanurkować
Pisa murzyn na parkingu jak zobaczył Poloneza powiedział -Nice car takim tonem ( sam go zrobiłeś ?? )
Wenecja jarmark pamiątek ( parking kosztuje 26 euro )
Austria po 18 nikogo nie widać na ulicy, jezioro Attersee 26 miejsc z toaletą parkingiem zejściem do wody i opisem nurkowiska dookoła jeziora, pensjonat z fortepianem w pokoju i portretem cesarza Franciszka w restauracji, Graz
Czechy na pomniejszych drogach lokalna ludność potrzącha drzewami i zbiera orzechy , Svobodne Hermanice nurkowanie w kamieniołomie
Polska taka sama jak zawsze- swojska
Podstawą elektryki są dobre styki !
hahaha..powazne straty ;) pozdro Sebek -Natalia:)
"jak nie urok, to sraczka" :woohoo:
Załoga Tarpaniątka melduje się w domu. Ze strat jakie zaliczyliśmy, to w drodze powrotnej zagubiona w boju antena CB (trzeba będzie kupić nową) :lol:
haha.. poważne straty Seba :P pozdro-Natalia
"jak nie urok, to sraczka" :woohoo:
No wiesz, jechaliśmy do PL na 2 samochody. Brak komunikacji to poważna sprawa :lol:
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
hehe chyba pruliście ;) załoga Immortale również dojechała do domu, a do awarii możemy zaliczyć: wymianę łożyska (oczywiście w prawym przednim kole -to już tradycja) ;) i kapcia, reszta to głupotki :)
pochwalić się natomiast możemy wycieczką na Zakynthos (Ateny już widzieliśmy) -przeeeepiękne widoki!! :)
"jak nie urok, to sraczka" :woohoo: