Witam wszystkie złombole!
Podczas jedzenia jajeczka na tegorocznych świętach, wdałem się w dyskusje z ciocią, która spędziła objazdowe wakacje w Chorwacji 3 lata temu. Opisywała mi trasę prowadzącą przez Chorwację jako bardzo niebezpieczną. Wyglądała ona mniej więcej tak: po lewej stronie ściana ze skały a po prawej przepaść 2 km bez żadnych barier ochronnych. Mój ojciec, który jechał tam tędy za młodu podobnie opisał Albanię i dodał, że auta które się psuły na tej trasie były spychane w przepaść ze względu na brak miejsca do napraw i zbyt trudne warunki do holowania. Cy ktoś coś wie na temat tej trasy i czy ktokolwiek nią jechał? Informację są dla mnie ważne, ponieważ jadę Nysą która nie jest tak zwrotna jak Fiaty czy Poldki.
Z autostradami faktycznie nie jest tam najlepiej ;), ale nie popadajmy w depresję z tego powodu. Spójrz na to z innej strony - trasy są bardzo malownicze, piękne widoki, mnóstwo zakrętów (to co każdy prawdziwy kierowca lubi najbardziej :P) i wspaniała pogoda. Czasy kiedy zepsute samochody spychało się w przepaść dawno minęły.
Po prostu trzeba porządnie przygotować samochód przed wyjazdem, a już w trakcie polecane hamowanie skrzynią - zdecydowanie wydłuża żywotność układu hamulcowego (i załogi ;)).
I wszystko będzie dobrze...:lol:
Acha, byłem, jechałem, da się. Byle z głową.
Właśnie te górki mnie martwią, w 2010 do Turcji Nyska jechała wzorowo ale w zeszłym roku po Szkocji trochę się grzała (mogło to być spowodowane małym incydentem z zostawioną wodą na zimę). Na ten rok przygotowana jest nowa rama i założony jest nowy wał (tamten padł pod granicą niemiecką jak wracaliśmy). Może przyszykować dodatkowy wentylator? Czy na tych "śmiercionośnych" trasach dalej nie ma barierek?
Jak byłeś w Turcji to wiesz wszystko... czyli opony ( mieliśmy 4 kapcie w tym wystrzał pod Dubrownikiem ), hamulce i ukł. chłodzenia musi być na tip top. Dodatkowy wentylator bardzo wskazany lub... jak ja, jade cały czas na zmostkowanym wentylatorze. W DFie jest to proste i wydajne. O wodzie nawet nie wspominaj...tylko PŁYN!!!. Drogi są dobre, a barierek często brak... Zasadniczo wszędzie przejedziesz ale odradzam jazde w nocy, szczególnie w Albanii ( nie obowiązują przepisy RD...szybszy, większy i droższy ma pierwszęstwo :)) Osobiście bardzo się cieszę tą trasą...wrażenia extremalne.
Opony to bardzo ważna sprawa, uczestnicy poprzednich edycji mają to za sobą, ale wielu nowych kupuje auto od grzyba i nie zastanawia się czy opony nie mają przypadkiem np 15 lat!
Mają bieżnik, wszystko w porządku a na autostradzie po 200 km jednostajnej jazdy 2 wystrzały...Przewody hamulcowe, szczególnie tylne w naszych bolidach to też czasem loteria, ja miałem skorodowane ale wszystko było ok, dopóki nie dostały kamieniem, tak więc kwestia trasy to jedno ale przygotowanie pojazdu to drugie (nie tylko silnik, chłodnica, najklejki...)
Wracajac z Turcji przez Grecje nie dalismy rady jechac wiecej jak 100-110 bo tak sie nasz bolid grzal, mamy zmostkowany wentylator ale przy upale ok 35 stopni chyba kazde auto sie grzeje.
Jadac powrotna droga wjechalismy puznym wieczorem do Kosowa ( przez przypadek bo mielismy stara mape) kraju nie polecam ale zyjemy i nie bylo strasznie.
Dobre, czasy spychania aut do przepaści, dawno minęły. No niby tak, ale kilka lat temu widziałem zwłoki MB W124 na skałach nad Adriatykiem w Czarnogórze ;-) Może była dobra zabawa, a może komuś się już znudził...
Ale do rzeczy. Lekceważenie przepisów jest dość charakterystczne dla południowców. Czym dalej na południe tym gorzej. Kto był w Istambule wie jak jest, nawet w nocy jest niezły "sajgon". W Albanii nawet w dzień, widziałem jak jeżdżą pod prąd na rondzie, oraz na dwupasmowej przelotówce pod wulkanizatorem auto podnoszą na lewym pasie jezdni. Także trzeba być przygotowanym na takie cuda. Co do Adriatyckie Magistrali: obecnie ta trasa ma już znaczenie lokalne i turystyczne, ruch tranzytowy odbywa się autostradą (aż żal, że można tak szybko postawić taką drogę w takim terenie, o wysokości opłat nawet nie wspomnę). Jedynie co to w naszych bolidach trzeba mieć trochę pary w łapach i nie deptać po hamulcach za bardzo, a będzie pięknie. Kiedyś przeżyłem jazdę Autosanem po tej drodze z płonącymi hamulcami, oj była jazda. Ale to przy okazji.
Dobrze przygotujesz auto, pojedziesz z głową to objedziesz ;)
Jak piszą koledzy, podstawa to hamulce, układ kierowniczy i światła. Silnik i reszta układu napędowego jedynie gwarantuje możliwość powrotu, ale nie decyduje jakoś specjalnie o bezpieczeństwie.
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
Opowieści o niemożliwych wyczynach południowców opowiada każdy, kto ma chyba bardzo bujną wyobraźnię. Może inaczej - na drogach Albanii czy Turcji nie dzieje się nic gorszego niż w Polsce.
Wiem, byłem, sprawdziłem i nie sieję historii nie z tej ziemi o dziurach wielkości leja po bombie, osłach zasuwających pod prąd tudzież zrzucaniu samochodów ze skały (tak, były i na transfograskiej i nad adriatykiem takie wraki ale na 10 000 km widziałem słownie 2 - dwa).
Do Albanii jeżdżą polskie wyprawy 4x4, ja pojechałem osobówką na niskim zawieszeniu... i jeżdżę nią do dzisiaj (nie miałem okazji jej zepchnąć w przepaść).
Jest jeszcze jeden wariant - sposób jazdy południowców przeraża każdego, kogo w ogóle przeraża ruch uliczny i jazda na zderzaki ;)
Co więcej nie wiem gdzie na tej trasie jest droga z urwiskiem bez barierek... rok temu nic takiego tam nie było.
Hej
Odwiedzilem kumpla w Albani jakies 3-4 lata temu. Pojechalismy Audi w Tedei, górską trasa,eh.. Hamulce to podstawa, jak tylko dojechalem do Lezhe w pierwszej kolejności warsztat i zmiana klocków. Za klocki i ich zamontowanie do Audicy zaplacilem mniej niż u nas 1 klocek :)
Pamietam jak pytalem sie kolegi dlaczego trąbi na tego co jedzie na skuterku...usłyszałem : 'trąbie bo może jest pijany albo śpi'. Ktoś kto jeździ po naszych polskich drogach to nie bedzie zdziwiony tym co tam jest.
Fury...na każdym kroku kuloodporne, nieśmiertelne mercedesy W124 i 123. Gdzieś mam zdjecia z trasy, jak znajde to wrzuce.
Witam wszystkie złombole!
Podczas jedzenia jajeczka na tegorocznych świętach, wdałem się w dyskusje z ciocią, która spędziła objazdowe wakacje w Chorwacji 3 lata temu. Opisywała mi trasę prowadzącą przez Chorwację jako bardzo niebezpieczną. Wyglądała ona mniej więcej tak: po lewej stronie ściana ze skały a po prawej przepaść 2 km bez żadnych barier ochronnych.
Jeśli chodzi o trasę zwana magistralą adriatycka to jechałem tamtędy pod koniec lat 90tych. Już albo jeszcze wtedy były bariery ochronne. Skany odbitek poniżej:


Fakt że wiele drogowskazów było wtedy ochrzczonych seriami z karabinu ale bariery były. Brakowało tych barier na wielu innych górskich drogach.
Jeśli ktoś chce uniknąć opłat za autostradę do Dubrownika, to polecam jazdę tą trasą. Jest bardzo malownicza i sporo można zwiedzić po drodze. Szczególnie polecam podróż z Plitvickich Jezer starą trasą i zjazd z gór do Zadaru drogą 27 Gracać-Obrovać. Droga jest szokujaca. Przejazd tunelem i wyjazd na stroma wijacą sie serpentynami drogę na krawędzi skalnej. Czas zjazdu około 40minut. Widoki takie, ze domy są ledwo widoczne na dole. Jeszcze 8 lat temu w wielu miejscach brakowało tam barier.
Tu jest ZŁOMBOL tu się krew do baku wlewa!
Dwa lata temu zrobiłem Chorwacje i Albanię. Chorwacka droga wzdłuż wybrzeża jest yupełnie cywilizowana choć ruch w sezonie turystycznym jest spory. Za to Albanię okreslłbym jako bardzo niebezpieczną pod wzgledem jakości dróg (do tego akurat jestesmy przyzwyczajeni) i przede wszystkim jakości kierowców. Wszystko sie da oczywiscie ale trzeba byc ostrożnym. Na drogach toczy sie ciagła walka porsche cayenne ze starymi mercedesami, krowami, świniami i czym tam jeszcze. Na połódnie od Vlore jest kilka morderczych podjazdów na których mijałem dziesiątki zagotowanych wozów.
Hamulce i przyczepność jak już pisali inni to podstawa. Poza tym bardzi przydaje sie oświetlenie i głośny klakson.
ojtam, ojtam. W zeszłym roku całą Chorwację przejechaliśmy. Są barierki, tak więc bez spinki. Jedyne co to praktycznie brak poboczy jak się jedzie tą trasą wzdłuż wybrzeża. Gdyby więc komu guma strzeliła to warto też posiadać trójkąt ostrzegawczy do postawienia. Nam dęta poszła na prostym odcinku i na jezdni wymienialiśmy, znacznie gorzej by było gdybyśmy się musieli zatrzymać tuż za zakrętem a leciałby rozpędzony jakiś kretyn (tych nie brakuje- niestety często na polskich blachach).

