Wpisujcie sie ekipy co juz wróciły z ZŁOMBOLA i piszcie jak długo was nie był. Pozdrawiam stuk puk jedzie zuk
Yellow Bahama (Shop Auto Service) - niedziela 18 ierpnia godz. 23.50 - w domu ! ! !
Jest klimat ale nie ma klimatyzacji !!!
Byliśmy we Wrocławiu dziś (19.08) o 5.30. I niektórzy z nas zdążyli jeszcze do pracy na 9.00 :)
Zabugole od 21 w poniedziałek są w domu. Odcinek od Narviku pokonaliśmy jadąc non stop, przez Szwecję, Danie i Niemcy.
Żuk nie zawiódł. Jedyna awaria po drodze to pęknięty przewód płynu chłodniczego nagrzewnicy.
Pozdrawiamy! :)
Reaktor zgaszony pod bazą w Wawie dziś, we wtorek 20.08, o 12:30.
Puk, puk...
Kto tam?
Panewka i uszczelka
Kipersi Travel odstawili swoją Żuliettę na zasłużony wypoczynek ok. godz.20 19.08. Podobnie jak w zeszłym roku bez problemu pokonała wszystkie długie odcinki - nadal nie zawodzi. Jedyna awaria na trasie to pęknięta felga a co za tym idzie (zanim się zorientowaliśmy) stracone dwie dętki i chyba opona.
Podziękowania dla wszystkich uczestników i oczywiście organizatorów.
Czekamy na after party. B)
19.08.2013 godzina 20:00 Caronezzz dojechał szczęśliwie do domu. W Finlandii wymieniony gaźnik i piszczące "coś" z tylniego zawieszenia to absolutne drobiazgi w skali całej ekspedycji. Dziękujemy Martynie i Marcinowi oraz załogą z którymi mieliśmy przyjemność podróżować.
Zapraszam na mojego bloga -
Zielony Fiacior z Rybnika (Make Life Fair Team) też już w domu. I to od niedzieli od 15:00 :) Fiat nie zawiódł! Padł tylko włącznik dmuchawy i odpadła korbka od szyby kierowcy :)
Dziękujemy i pozdrawiamy!!
Karolian, Zbyhu, Wojtek
TSD Skorpion Wtorek 20/08 19:30 Przy terminalu Stena line !!!
A oto nasz Mały reportaż.
W środe 21.08 o godzinie 23.00 dotarlismy do bazy w Wawie. Nielicząc luzu na przednich łożyskach, dystans ok. 7800 km nasz poldon przejechał praktycznie bezawaryjnie. Dziękujemy wszystkim załogom, organizatorom a przede wszystkim załodze Krokodyl Team, z którą przejechaliśmy zdecydowaną większość trasy :)
cwikas
Silnik zgaszony w środe 21.08 o 18.30. Dystans 7200 km. Po Nordkappie Narwik, Lofoty, Trasa atlantycka, droga Trolli i przez Ystad do Świnoujścia (promem równie komunistycznym co klimat imprezy :)) Z usterek luzy na łożyskach, straszne bicie kierownicy powyżej 80km/h, raz odkręciło się koło, na pierwszy seszcz padły wyciieraczki, jeden amortyzator trup, akumulator zwarł sie do masy i przypalił instalacje, przez co znikome ladowanie. Ogólnie czad :) w dwóch słowach :)
Dziś o godzinie 20.30 dotarliśmy do domu po przejechaniu 7 700 km, awarie to: spalona żarówka, pęknięty przewód podciśnienia od aparatu zapłonowego i spalone 7 litrów oleju. Pozdrawiamy wszystkich, których spotkaliśmy na trasie :)
Wczoraj okolo 16tej załoga Daci - Dzik wróciła do zgorzelca. Łącznie 7338km. Poza tunningiem pompki paliwa, gaźnika, zamęczonym na śmierć łozyskem oporowym, skończonym sprzęgłem, wyjechanymi łozyskami w tylnych kołach, kapciem....nic złego sie nei stało.
Pozdrowionka
załoga Daci
Wczoraj pod wieczór zielona łada z Jejku, jejku dotarła do Warszawy! Poza połatanym znalezionymi w rowie puszkami po fińskim piwie układem wydechowym i zjechanymi do osnowy krawędziami opon z przoadu (złe ustawienie zbieżności w warsztacie przed wyjazdem) Łada nie grymasiła. Dzięki wielkie za wspólną przygodę i do zobaczenia za rok!
