Olek! To jest nic, do tego, co komuś przytrafiło się w Tallinie...
A odnośnie Świnoujścia-było to jedyne miejsce,gdzie musieliśmy zapychać poldka...
Dzięki za towarzystwo i świetną zabawę.
PS. Olka polecam wszystkim, jako fajnego towarzysza podróży...
Pozdrawiam!
sikor
Sikor
NIE JESTEM PREZESEM NICZEGO
Było śpiewać mój koń, mój koń.... :D
FSO Sekcja Śląsk
http://www.forum.sekcja-slask.pl/index.php
Blog załogi:
http://www.czerwonyteam.blogspot.com/
Olek nigdzie by nie dojechał gdyby nie Aneta, która trzymała wszystko w garści...
Zapraszam na mojego bloga -
Ojtam, ojtam...
Wystarczy odjechać ze stacji z pistoletem dystrybutora LPG przypiętym do Fiata :woohoo: a ludzie latami będą o tym rozpowiadać... :)
Na razie żadna korespondencja z Estonii nie nadeszła... :whistle:
Całą podróż mieliśmy bez większych przygód, aż tu nagle 50 km od Świnoujścia...
W sumie wyszło 6887 km dobrej zabawy :lol:
Jakieś zło obsiadło Świno bo jak już pisał Sikor było to jedyne miejsce gdzie odpalaliśmy poldka na pych a następnego dnia, po krótkim pościgu, zatrzymała nas nieoznakowana brygada niemieckiej policji (300m przed granicą). Panowie szczegółowo skontrolowali papiery samochodu i dokumenty wszystkich pasażerów po czym przeszukali pojazd, zajrzeli do bagażnika, a widząc dwa piwa jeden z policjantów zapytał: "Ile pił kierowca?". Brakowało im tylko ujadających owczarków niemieckich i parabellum. Gdziekolwiek pojedzie kolejny Złombol to NRF omijamy.
Olo, coś mnie się tu nie zgadza. Większość trasy jechaliśmy razem a nam licznik wskazał ponad 8000km dobrej zabawy. To pewnie przez te mengelsy czy engelsy masz taki przebieg.