Witam , wiem ze nie jestesmy jeszcze pewnoprawnymi czlonkami wyjazdu 2014 .Nadal walczymy ze skoda ktora chcemy sie wybrac.
Chodzi o to ze moj znajomy prowadzi mała firme i rozwazał wsparcie wypramy i chcial wpłacic pieniadze na zlombol i umiescic reklame na naszej skodzie ( oczywisie jak juz bedziemy zarejestrowani) ale podpytał ksiegową jak to jest.
Ona odradziła mu to gdyz stwoerdział ze to nie ma sensu ,za duzo papierkowej robory a drugi argument to stakbówka. czy to prawda ze sa az takie trudnosci ?
Hmmm rok w rok setki Darczyńców wspierają akcję i problemu jakoś z tym nie mają
https://www.facebook.com/dtp.zlombol
księgowa ma lenia ;)
księgowa do wymiany :)
Zapytaj księgową czy ma dzieci ?
I czy robi im jakieś fajne prezenty, a nie tylko niezbędne do życia i przetrwania tematy ???
to zawsze działa !
Podstawą elektryki są dobre styki !
My również spotkaliśmy się z tego typu przypadkami dlatego podam ci gotowe rozwiązania:
1. Jeśli znajomy prowadzi małą firmę to pewnie jest to działalność jednoosobowa. W takim przypadku właściciel może wpłacić co chce i komu chce bez zgłaszania tego do skarbówki ani nawet mówieniu księgowej ponieważ nie podlega pełnej księgowości jak bywa to w spółkach, a majątek firmy jest w 100% jego własnym majątkiem. Jedynie w spółkach trzeba wykazywać cały proces przepływu pieniędzy, a akty darowizny są często traktowane przez US jako wyprowadzanie majątku/pieniędzy z kasy firmy.
2. Jeśli jednak firma znajomego jest spółką , a księgowa odradza bo boi się kontroli skarbowej...
W takiej sytuacji rozwiązanie jest bardzo proste:
Znajomy robi to sam lub daje ci umówioną kwotę (ze swoich prywatnych pieniędzy), a ty wpłacasz ją na konto fundacji, w tytule wpisując oczywiście jego nazwę, aby na starcie, podczas kontroli móc potwierdzić wpłacone pieniądze z jego reklamą na twoim samochodzie.
Po wykonaniu przelewu zanosisz mu potwierdzenia wpłaty żeby widział, że pieniądze faktycznie zostały wpłacone. Ważne jest abyś miał kopię tego potwierdzenia.
W obu powyższych przypadkach nie ma oczywiście żadnych odliczeń dla właścicieli firm z tytułu przekazania ww darowizny.
Nie powinien być to jednak problem dla wpłacających gdyż pieniądze zostaną przekazane, a ich reklamy będą widniały na samochodzie.
Mam nadzieję, że pomogłem :P
4 Złombole, 4 bezpieczne powroty
www.facebook.com/zukieta
swoją drogą szukanie nie jest łatwe...
Wypuściłem jakieś 2500 maili do różnych firm i co i lipa :(
Bo to trzeba Panie osobiście się pofatygować :) Dawno już wiemy, że jak się samemu nie przedstawi sprawy to jest lipa. Szukaj nawet po znajomych, każda złotówka się liczy. Powodzenia i się nie poddawać!
FSO Sekcja Śląsk
http://www.forum.sekcja-slask.pl/index.php
Blog załogi:
http://www.czerwonyteam.blogspot.com/
Jak pierwszy raz szukaliśmy to stałem przed dylematem czy wysyłać maile czy tradycyjnie listy - poczta.Wybrałem to drugie. Z racji tego, że niektóre firmy maja adresy mailowe ale chyba tylko po to aby ładnie wyglądało na wizytówce,bez sensu jest pisanie, nikt tego nie czyta. Wiadomo nie dotyczy to wszystkich firm. NA 50 wysłanych listów uzyskałem tylko jedną odpowiedź. Łatwiej jest pozyskać darczyńców komuś kto już kolejny raz jedzie, to nie podlega dyskusji.
Na miejscu tegorocznego świeżaka wjeżdżałbym ( w dosłownym tego słowa znaczeniu) do firm i walił z grubej rury.Dobrze abyś miał za plecami jakieś lokalne media, które coś o Tobie i Twoich darczyńcach wspomną tak aby był jakiś lokalny rozgłos.
Jak mi coś jeszcze przyjdzie do głowy to dopisze.
Też tak myślę, że dużo większą skuteczność ma wizyta osobista niż wysłanie maila. Zacznij od znajomych. Może ktoś ma firmę. My tak znaleźliśmy już 2 darczyńców. Popytaj lokalnie w knajpach, sklepach - zrób jakaś ulotkę i zapytaj czy nie można zostawić - może kogoś to zainteresuje. No i jak pisali poprzednicy - nie ma to jak osobista rozmowa, a nie mail znikąd , który w większości przypadków traktowany jest jak spam i nawet nie przechodzi przez sekretariat do osoby "decyzynej".
Zrób bloga, fanpage na fejsie, stronę www i wrzucaj co jakiś czas info o przygotowaniach. Do nas sami znajomi zaczęli się odzywać co to za akcja i że mają dla nas darczyńcę, albo że sami chcą np. swoje www zareklamować. A dodatkowo zyskasz możliwość zareklamowania darczyńcy banerem na swojej stronie :D zawsze to coś dodatkowego oprócz naklejki na aucie.
Widziałem też, że niektóre załogi znalazły jako darczyńców fancluby jakiejś marki samochodu itp. To też jest dobry pomysł - zajrzyj na fora takich fanclubów i napisz, że szukasz wsparcia - może się ktoś odezwie.
https://www.facebook.com/dtp.zlombol
Jadę pierwszy raz, auto mam od kilku miesięcy w robocie. Ale mam bloga i gębę;-) Wpadłem do paru firm które znam, przedstawiłem zagadnienie, zrobiłem notkę na blogu o powierzchniach reklamowych do nabycia, wszystko ładnie opisałem.
W efekcie zostało mi jedno miejsce do sprzedania (lub trzy jeśli uznam że przednie błotniki też sprzedam) i mam na koncie 3500 zł.
To najlepsza metoda, szkoda czasu na pisanie maili i listów, trzeba ruszyć dupę i szukać dojścia do szefów firm.
Grzmiący Rydwan, dowódca - Diesel
http://husariarally.eu/ - rajd do Gruzji - jeśli komuś mało wrażeń;-)
Z tym się zgodzę, ale co w sytuacji, jak 90% roku siedzisz za granicą a pozostały czas to albo weekendy albo święta ? ;)
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
No to jak siedzisz za granicą to 1000 zł chyba nie zrujnuje budżetu :whistle:
Czasami na drodze spotykam prawdziwych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi.... Naprawdę.... Aż ciężko czasami ich wyprzedzić... :)
Coś przeczuwałem że taka odpowiedź padnie ;) Ja się tylko zastanawiam, skąd się u rodaków bierze przekonanie, że jak ktoś robi za granicą, to za przeproszeniem sra pieniędzmi. Może gdybym mieszkał na stałe za granicą i nie robił na tą bandę złodziei na Wiejskiej... Trzeba się będzie nad tym chyba zastanowić na przyszłość.
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
No pewnie tak lecz jeżeli ktoś pracuje już nie mówię za granicami polski lecz ogólnie poza domem to wynagrodzenie nie jest takie jak sprzedawcy w supermarkecie :cheer: a tak nawiasem mówiąc przy całej tej imprezie złombolowej to ten tysiąc to pikuś :P uważam że jeśli ktoś chce jechać to znajdzie darczyńce choć na część kasy a resztę ekipa pokryje a jeśli nie chce jechać to dobrą wymówką nie do przejścia będzie nawet zła pogoda czy przebita opona :evil:
Czasami na drodze spotykam prawdziwych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi.... Naprawdę.... Aż ciężko czasami ich wyprzedzić... :)