Bajkowy Team po przejechaniu 3232km. Walcząc z licznymi awariami: Wymianie 2 pasków klinowych, wyciekiem paliwa, pekniętą obudową alternatora, awarią wydechu i innymi drobnymi dolegliwosciami. Po niefortunnym wlaniu 26l benzyny do diesla :dry:.
Melduje szczęśliwy powrót do domu.
20.08 o 22:20 zmęczeni ale we wspaniałym nastroju zaparkowaliśmy swoją żółtą sanitkę pod domem z Zielonej Górze.
Wielkie podziękowania dla "Skazanych na skodę" i "Żuxtorpeda" za wspólny przejazd i wsparcie techniczne.
Prudenter Team już w domu. Szorski spisał się super w tym roku. Awarii brak.
iCAROs też dojechał. Awarie były, silnik prawdopodobnie już definitywnie się skończył.
My też jesteśmy w domu, nie obyło się bez drobnych awarii. Dziękuję wszystkim za pomoc i wsparcie. Oraz za wsparcie mentalne
http://babcia-wladzia.blogspot.com/
https://www.facebook.com/BabciawLadzia
Oby wszyscy dotarli szcz€sliwie do domow a za rok na start do Katowic.
{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{
Disco Polo-nez Team też szczęśliwie dotarł do domu
21.08 Team Meszek dotarł do domu ok 18 bez awarii. Fura hulała jak bąk po polu. Podziękowania dla Karpackich Wilków za wspólną drogę i dla ekip które pod Brnem oferowały pomoc przy gaźniku. Do zobaczenia za rok mamy nadzieje :)
Czeski Film i Dacia Cieszyn koncza trase tam gdzie powinien byc pierwszy postoj na trasie zlombola: Nove Mlyny u Mikulova. Pozdro!
Ja wybrałem się jeszcze do WERONY :)
I wracając wpadłem na genialny pomysł powrotu na jeden strzał bez noclegu...
Masakra, ale noce teraz są zimne... Ledwo żyję!
Dojechałem!!!!!! Prawie 1200km w 20 godzin na WSK!!! Masakra
Więcej: https://www.facebook.com/BalkanTripWSK/
www.Zuk-Kazik.pl
No chłopie jesteś mocarzem! Ja w dwa dni zrobiłem 2 razy po 650km i to był max dla mojej bezpiecznej jazdy /w nocy w deszczu przed Czechami zabłądziłem w górach - masakra i jak mnie bujneło na zakręcie to pierwszy hotel, jak zobaczyli Jaskółke to zabrali mi ją do środka nawet bo strasznie lalo. Rano śniadanko i na 18 w czwartek byłem domu /Bardzo z wyprawy zadowolony/
Drużyna Tłokowego Pierścienia też dotarła do domu cało i bez awarii. Lalka spisała się znakomicie. Nawet powrót od strzała ponad tysiąc km nie zrobił na niej większego wrażenia:) dziękujemy Time Bandit, Literatom oraz Prowizorce za miłego Złombola we wspólnym konwoju;) do zobaczenia za rok:)
https://www.facebook.com/dtp.zlombol




