Wróciliśmy do domu wczoraj po trzydniowym odpoczynku w Chorwacji
dziękujemy wszystkim za dobrą zabawę i organizatorom za możliwość uczestnictwa w tak wspaniałym wydarzeniu
do zobaczenia za rok
Literaci wczoraj w nocy szczęśliwie dotarli do domu!
Dziękujemy Drużynie Tłokowego Pierścienia, Caronezzz'owi, Prowzirce, Time Bandit, Samartanom oraz wszystkim złombolowym drużynom, z którymi mieliśmy przyjemność uczestniczyć w tej wspaniałej przygodzie. Mamy nadzieję, że zobaczymy się za rok w 10. jubileuszowej edycji Złomobola :cheer:
,,Szare Wilki'' również szczęśliwie wróciły do domu -pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wspólną zabawę ;)
Szare Wilki Team
Ala montana - powrót o 1:33.
Po głaskaniu i poklepywaniu Fiacina dowiózł nas szczęśliwie do Wyszkowa.
Dziękujemy wszystkim za kolejny ZŁOMBOL.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
"Złomboooool, Złomboooool,
Złombol, Złombol, Złoomboool,
Złombol Złombool, Złombol Złombol,
Złombol Złombol, Złooombooool ..."
{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{
Po wielu kilometrach jazdy, po pokonaniu przełęczy, po obejrzeniu wielu ciekawych rzeczy, z jedną awarią - urwana klamka :) Team Pegazy wczoraj o 24 zameldował się szczęśliwie w domu. Dziękujemy za kolejną przygodę i mamy nadzieję - Do zobaczenia za rok.
`14 LLoret + (nr. boczny 399)
`15 Passo del Stelvio + (nr. boczny 16)
`16 Palermo + (nr. boczny 5)
`17 Noja + (nr. boczny 5)
`18 Chalkidiki + (nr. boczny 02)
`19 Dublin + (nr. boczny 444)
`20 Stay in home + (nr. boczny 312)
`21 Turcja + (nr. boczny 218)
`22 Albania + (nr. boczny 25)
`23 Nazzare + (nr. boczny 02)
`24 AtlanticRoad + (nr. boczny 58)
Pogromcy Duchów wczoraj o 20.20 zameldowali się w domu po przejechaniu 3200km i wizycie w 8 państwach i moczeniu nóg w 4 akwenach wodnych,bez żadnej awari,po pod jeździe pod stelvio i zjeździe,po podjazdach pod 17% koło Inssbruck,po jeździe w 5 osób z Chorwacji nad Balaton pozdrawiamy Edyte,po odegraniu Mozarta i Betowena na włoskich serpentynach tunelach i wioskach,po przetrzymaniu ulewy nad jeziorem Bodeńskim i nie tylko i po wielu innych przygodach udało się nam i naszej Warszawie zakończyć udział w tegorocznym złombolu,dzięki również
załodze Sztrucli,Skoda Kurak Gang,Załoga ONY za wspólną podróż nie małą dawkę śmiechu i przygody,a teraz czekamy na nowy cel
Warszawa 203 kombi
Wołga Gaz 24-02 kombi
Kowalski Team już w domu. W drodze powrotnej zaliczyliśmy rafting w Czeskim Krumlowie oraz czeski Woodstock w Trutnovie. Było super. Żukers dał radę:D Obyło się bez większych awarii. Urwany tłumik na postoju oraz zgubione na autostradzie koło zapasowe, szczęśliwie potem odnalezione i potem już jechało z nami w środku;) Gładko wjechaliśmy na Passo dello Stevio;) Pozdrawiamy i czekamy na jubileuszową edycję Złombola:)
SkazaniNaŁadę, zameldowali się szczęśliwie w Rzeszowie w Niedzielę późnym wieczorem...odpoczynek po trasie został zakończony właśnie teraz ;)
GodzillaTeam dojechali do Opola w środę wieczorem. Zaliczona Chorwacja, Serbia i Węgry. Przejechane 4369 km, bez awarii. Dzieki za kolejny rok wspólnej świetnej zabawy.
Również udało nam się dotrzeć bezpiecznie do domu, 26.08.2015, o godzinie 18:00. Jedyna awaria to przypalona oprawka od bezpiecznika :-) Przejechane koło 5000 km :-) Trasa mniej-więcej wyglądała tak:
https://goo.gl/maps/KkyZs
Trasa powrotna znacznie uproszczona, bo w Chorwacji mieliśmy włam do auta, docelowo miał być jeszcze Budapeszt.
Pozdrawiamy i do zobaczenia za rok! :-)
SkodaCałkowita wróciła, lecz nie do końca...
Zrobiliśmy ponad 4000km, dzielnie wjechała na Stelvio, po Złombolu jeździła jeszcze kilka dni, głównie po Bawarii, dojechała do Polski, praktycznie pod Warszawę, a rozsypała się w drodze do domu :(. Najpierw przed Toruniem poszła sprężyna od przepustnicy + poharatana linka gazu, 2 dni później, po - tak przypuszczam - nieudolnej naprawie przez mechanika, padła definitywnie w Bydgoszczy, najprawdopodobniej silnik do wymiany.
Ze Złombola jesteśmy mega zadowoleni. Był to nasz debiut, więc odebranie dyplomu cieszyło tym bardziej. Obecnie szukam jakiejś taniej lawety/helikopteru/teleportu, aby przetransportować autko jakieś 70km od Bydgoszczy :D.
Pozdrowienia dla Szarych Wilków od dwóch patroli które Was wyprzedziły przed Boboszowem
Grzmiący Rydwan osiągnął wczoraj w nocy Bieszczady. Zrobiliśmy jakieś 6000 km, ale dokładny wynik podamy później. Wszystko przebiegło z grubsza zgodnie z planem. Odpoczywamy nad basenem, relaksujemy się i jutro ruszamy do Warszawy. W tym roku Złombol był tylko krótkim etapem naszej wyprawy, ale niezmiernie ważnym i ciekawym wyzwaniem. Dziękujemy wszystkim z którymi było nam dane się spotkać, pobawić, pojechać, itd.
DO następnego Złombola...
Grzmiący Rydwan, dowódca - Diesel
http://husariarally.eu/ - rajd do Gruzji - jeśli komuś mało wrażeń;-)
Radiowóz od czwartku z powrotem we Wrocławiu. Lista awarii i problemów chronologicznie:
- czwartek wymiana węża łączącego bak paliwa z wlewem, urwanie mocowania baku, ogólne skręcanie samochodu,
- piątek przed wyjazdem do Katowic: walka z niesprawnym gaźnikiem i szukanie dętki do flaka, wyjazd do Katowic na gaźniku składanym z trzech, wciąż niezbyt sprawnym.
- sobota przed startem wymiana gaźnika na starcie, izolowanie latających kabli powodujących spięcia
- sobota przed granicą z Czechami: awaria układu zasilania paliwem, cz. 1
- niedziela autostrada na Monachium, zanik ładowania cz. 1 po poruszaniu kablami przy altku jedziemy dalej,
- poniedziałek awaria zasilania paliwem cz. 2. W środku tunelu Gotard samochód odmawia posłuszeństwa. Okazuje się, że pompka ciągnie masę syfu z baku i filtr paliwa jest jak zabetonowany. Nie mamy zapasowego więc przedmuchujemy go pompką od materaca i jedziemy dalej. Problemy na granicy z Włochami ze względu na koguty. Na kempingu szukamy zapasowego filtra. Z sukcesem.
- wtorek: przełęcz bez przygód :)
- środa: Problem na granicy z Chorwacją ze względu na koguty :). Zanik ładowania cz. 2, tym razem ruszanie kablami nie pomaga, mając 17 km do celu dnia postanawiamy jechać, ładowanie wraca po kilku km
- czwartek: w Rijece na Chorwacji jakieś złamasy próbowały odkręcić galeryjkę ale odkręcili tylko jedną śrubę. W związku z tym połamali mocowania megafonów i nam je zajumali :/. Postanowiliśmy zdjąć galeryjkę.
- powrót: 6km przed Wrocławiem samochód staje, już wiemy co jest grane: awaria układu zasilania paliwem cz. 3. Zakładamy zdobyczny filtr i jesteśmy w domu życząc nieznajomemu, który nam go podarował dużo szczęścia w życiu :)

