Wielkie gratulacje Dla Grzechotnika za naprawę CZ350 i pokonanie Stelvio!
Jesteś mocarzem! Super że ją zrobiłeś. Prawdziwy Motocyklista się nie poddaje :)
Daliśmy radę, a zapowiadała się wielka katastrofa. Piątkowa wizyta w warsztacie na ostatni rzut okiem - spowodowała, że zweryfikowaliśmy plan minimum. Naszym celem było dotarcie do Katowic na start. Mechanicy odkryli masakrycznie pukającą panewkę i zalecili dolanie motor doktora i ostrożny powrót do domu.
Cała trasa z duszą na ramieniu. Awaria była - pękł nam wydech za pierwszym tłumikiem - reperowany był tackami grillowymi, puszkami po browarze i na koniec włoskim wynalazkiem, który wytrzymał 1000 km. Dwa dni po powrocie kompletnie rozsypała się końcówka drążka - ledwo dojechałem kilka kilometrów do domu.
PS.
Niekwestionowanym bohaterem jest dla mnie Grzechotnik. Asystowaliśmy przy ewakuacji motoru z autostrady - o mały włos nie przypłacając tego rozstrzelaniem przez austriackiego policjanta - widzieliśmy gorycz porażki.
Wyremontowanie motoru i dokończenie trasy - szacun !!!!!
Gratulacje również dla ekip, które zrobiły bałkańską pętlę - gdybyśmy mieli większe zaufanie do samochodu bylibyśmy z Wami, a tak - Znowu k... Włochy.
Napiszcie, o co chodzi z tym austriackim policjantem :!:
To było tak:
Jedziemy sobie autostradą, akurat fragment bez pasa awaryjnego. Nagle widzimy na takim mikroplacyku przy autostradzie czerwonego Żuka. Okazuje się, że Gwardia Faraona próbuje przywiązać CZ-tę do tylnej klapy. Cezeta wystaje dobre pół metra poza obrys, zasłania światła - ustalamy, że jedziemy naszym poldkiem z tyłu żeby ją zasłonić. Ruszamy, osiągamy zawrotne 50 km/h gdy za nami pojawia się Policja na kogutach. Chwilę jedzie za nami, ale nie podejmują żadnych czynności. My nie przyspieszamy, żeby nas nie posądzili o próbę ucieczki. Nagle nas wyprzedzają i zatrzymują. Wyskakuje mały, łysy ludzik, macha rękami i zaczyna coś klarować chłopakom z Gwardii. Z ich strony niestety kompletny brak zrozumienia. Zrezygnowany przenosi sie do nas i zaczyna nas opierdalać...
Wrzeszczy, że jesteśmy idiotami, mordercami, że jedziemy po autostradzie pięćdziesiątką. Nagle się odwraca i zauważa motocykl.... Tego było już za dużo. Zaczyna skakać, zrobił się czerwony i kazał nam natychmiast wypierdalać z autostrady - używając co chwila słów Raus, Sofort i Idioten. Postraszył, że nam załaduje po 300 Euro mandatu, zawinął się napięcie i odjechał. Grzecznie zjechaliśmy do pierwszej miejscowości...
Nam też się udało dotrzeć do celu. Bez awarii wez problemów:)
To było tak:
Jedziemy sobie autostradą, akurat fragment bez pasa awaryjnego. Nagle widzimy na takim mikroplacyku przy autostradzie czerwonego Żuka. Okazuje się, że Gwardia Faraona próbuje przywiązać CZ-tę do tylnej klapy. Cezeta wystaje dobre pół metra poza obrys, zasłania światła - ustalamy, że jedziemy naszym poldkiem z tyłu żeby ją zasłonić. Ruszamy, osiągamy zawrotne 50 km/h gdy za nami pojawia się Policja na kogutach. Chwilę jedzie za nami, ale nie podejmują żadnych czynności. My nie przyspieszamy, żeby nas nie posądzili o próbę ucieczki. Nagle nas wyprzedzają i zatrzymują. Wyskakuje mały, łysy ludzik, macha rękami i zaczyna coś klarować chłopakom z Gwardii. Z ich strony niestety kompletny brak zrozumienia. Zrezygnowany przenosi sie do nas i zaczyna nas opierdalać...
Wrzeszczy, że jesteśmy idiotami, mordercami, że jedziemy po autostradzie pięćdziesiątką. Nagle się odwraca i zauważa motocykl.... Tego było już za dużo. Zaczyna skakać, zrobił się czerwony i kazał nam natychmiast wypierdalać z autostrady - używając co chwila słów Raus, Sofort i Idioten. Postraszył, że nam załaduje po 300 Euro mandatu, zawinął się napięcie i odjechał. Grzecznie zjechaliśmy do pierwszej miejscowości...
E to mnie Czesi tak na autostradzie dopadli, bo zablokowałem prawy pas jak brakło LPG a na benzynie mi silnik zaczęło zalewać i jechaliśmy 40km/h. Wytłumaczyłem co i jak, pożyczyli udanej wyprawy i dali nam spokój. W sumie nie dziwię się im, bo jazda z taką prędkością to makabra dla innych, no ale cóż było zrobić. Natomiast holowanie motocykla ... Nie dziwię się że z takimi słowami na Was wyskoczył ;)
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
A że w takim sensie przywiązany :lol: No nie no, pomysłowość polaków przebija wszystko B)
"Nie bój się, że twoje życie się skończy - bój się, że nigdy się nie zacznie..."
Nasz szczęśliwy powrót nastąpił 21.07.15. Ok godziny 16 byliśmy już we Wrocławiu. Oprócz trasy rajdu zahaczyliśmy jeszcze o Wenecję, niestety zwzg na ograniczenia czasowe naszych współpodróżników nie mogliśmy nigdzie dalej się zapuścić. Przejechaliśmy bezawaryjnie ok 3000km, praktycznie nie jeździliśmy po autostradach, jedynie na powrocie przez Niemcy. Przejazdy między kempingami co prawda zajmowały nam z tego powodu sporo czasu (nawet 6 godzin - 200km) ale za to dużo zwiedziliśmy :-) Jedynym problemem / awarią jaka nas spotkała to chore oko kierowcy/mechanika. Na szczęście pogotowie we Wrocławiu i dalsze leczenie przyniosło skutki i jesteśmy już w stanie przygotowywać się do kolejnego Złombola :-) Pozdrawiamy wszystkie załogi :-)) (Oprócz jednej która uderzyła nasze auto i nawet nie przeprosiła...)
Nasz szczęśliwy powrót nastąpił 21.07.15. Ok godziny 16 byliśmy już we Wrocławiu. Oprócz trasy rajdu zahaczyliśmy jeszcze o Wenecję, niestety zwzg na ograniczenia czasowe naszych współpodróżników nie mogliśmy nigdzie dalej się zapuścić. Przejechaliśmy bezawaryjnie ok 3000km, praktycznie nie jeździliśmy po autostradach, jedynie na powrocie przez Niemcy. Przejazdy między kempingami co prawda zajmowały nam z tego powodu sporo czasu (nawet 6 godzin - 200km) ale za to dużo zwiedziliśmy :-) Jedynym problemem / awarią jaka nas spotkała to chore oko kierowcy/mechanika. Na szczęście pogotowie we Wrocławiu i dalsze leczenie przyniosło skutki i jesteśmy już w stanie przygotowywać się do kolejnego Złombola :-) Pozdrawiamy wszystkie załogi :-)) (Oprócz jednej która uderzyła nasze auto i nawet nie przeprosiła...)
To kiedy wystartowaliście ??? ;)
AAa jest błąd, faktycznie ;-) We Wrocławiu byliśmy oczywiście nie 21.07 a 21.08 :-))
Ja też chciałem złożyć GRZECHOTNIK Wielkie Gratulacje. To się nazywa "przekuć porażkę w zwycięstwo" Wielki hart ducha.
A my właśnie rozpoczęliśmy trasę powrotną.
Dziś kemping na Mozeli... jutro.... gdzieś w niemczech...


