hmmm poldkiem można szybciej:
w 2016:
start: 12:00
Wenecja:22:50
Trzymaliśmy poldka 120kmph
średnio na stacji spędzaliśmy 15-20 minut
Jeden dłuższy posój : prawie 1h
czyli średnia wyszła nam 91 kmph
Przy postojach 0 minutowych wzrosłaby prawie do 100 kmph
hmmm poldkiem można szybciej:
[ ... ]
czyli średnia wyszła nam 91 kmph
Przy postojach 0 minutowych wzrosłaby prawie do 100 kmph
... a sikać do słoików :woohoo:
Czy jest sens tak pędzić ?
Przecież i tak zobaczysz przez tę niezłombolową prędkość
może jedną, dwie atrakcje więcej po trasie do mety.
Czy nie lepiej przedłużyć Złombol o 1-2 dni i na spokojnie, bez ciśnienia
robić wszystko na powrocie.
A jeśli jedziesz wolniej to po pierwsze bezpieczniej
po drugie przy prędkościach 70-80 zobaczysz moim zdaniem znacznie więcej
podczas jazdy niż gnając na maxa.
Ale jak to na Złombolu - każdy robi jak mu się podoba.
{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{
Moim zdaniem takie gnanie nie ma za bardzo sensu, w zeszłym roku do mety zrobiliśmy 1200-1300km na jeden rzut i było to wykańczające delikatnie mówiąc (pomijam fakt jaką trasę obraliśmy :woohoo: ). Druga sprawa, jazda autostradami. Owszem, dużo szybciej, ale to ile więcej można zobaczyć po drodze omijając same odcinki płatne jest warte spędzenia tych godzin w aucie :D
Polonez 1.6 GLE - Złombolowy
PF 125p '77 - jeszcze nie Złombolowy
Uważam, że to jest indywidualna sprawa każdego.
Jedni lubią dystanse po 1000km inni po 300km.
I tak każdy pojedzie jak będzie uważał za słuszne.
Ja np. jeżeli pojadę, to właśnie skokiem do Paryża w pierwszy dzień, a później już krótsze dystanse. Do Katowic na start jadę z okolic Trójmiasta i nie przeszkadza mi to w niczym :)
Powrót też planuję na góra 3 dni.
No i chyba Czeska Strzała uzyskał odpowiedź na postawione pytanie. sporo za troszkę przeciw, czynników mających wpływ na decyzję jest wiele; czas, trasa, rodzaj pojazdu, ilość kierowców, awarie itp.... B)
hmmm poldkiem można szybciej:
[ ... ]
czyli średnia wyszła nam 91 kmph
Przy postojach 0 minutowych wzrosłaby prawie do 100 kmph... a sikać do słoików :woohoo:
Czy jest sens tak pędzić ?
Przecież i tak zobaczysz przez tę niezłombolową prędkość
może jedną, dwie atrakcje więcej po trasie do mety.
Czy nie lepiej przedłużyć Złombol o 1-2 dni i na spokojnie, bez ciśnienia
robić wszystko na powrocie.
A jeśli jedziesz wolniej to po pierwsze bezpieczniej
po drugie przy prędkościach 70-80 zobaczysz moim zdaniem znacznie więcej
podczas jazdy niż gnając na maxa.
Ale jak to na Złombolu - każdy robi jak mu się podoba.
Słoiki to zbędne obciążenie...
Sikanie zarządzam za okno :evil:
Uważam, że to jest indywidualna sprawa każdego.
Jedni lubią dystanse po 1000km inni po 300km.I tak każdy pojedzie jak będzie uważał za słuszne.
Ja np. jeżeli pojadę, to właśnie skokiem do Paryża w pierwszy dzień, a później już krótsze dystanse. Do Katowic na start jadę z okolic Trójmiasta i nie przeszkadza mi to w niczym :)
Powrót też planuję na góra 3 dni.
więc co? WSTĘPNIE się ugadujemy na wspólną jazdę :P :P :P
Moim zdaniem takie gnanie nie ma za bardzo sensu, w zeszłym roku do mety zrobiliśmy 1200-1300km na jeden rzut i było to wykańczające delikatnie mówiąc (pomijam fakt jaką trasę obraliśmy :woohoo: ). Druga sprawa, jazda autostradami. Owszem, dużo szybciej, ale to ile więcej można zobaczyć po drodze omijając same odcinki płatne jest warte spędzenia tych godzin w aucie :D
Jak ktoś lubi wyglądać jak imigrant i spędzić w Paryżu parę (może 2h bo para to 2) to jego broszka
hmmm poldkiem można szybciej:
w 2016:start: 12:00
Wenecja:22:50Trzymaliśmy poldka 120kmph
średnio na stacji spędzaliśmy 15-20 minut
Jeden dłuższy posój : prawie 1hczyli średnia wyszła nam 91 kmph
Przy postojach 0 minutowych wzrosłaby prawie do 100 kmph
Można, tylko że ty furę gonisz a potem przed Złombolem panikujesz, że jakby co laweta z Sycylii 5k zł kosztuje. Ja tam jestem zwolennikiem wolniejszej jazdy bo mam zwykle na furze około 300 kg żywego ludzia i ze 400kg w częściach i bagażu. A i tak w tym roku już na Saharze zaczęła nam panewa stukać i stresu przez 400 km do samego Tunisu było. A gdybyśmy nie popłynęli z Palermo do Genui prawdopodobnie za Rzymem stracilibyśmy most.
Wszystko zależy od tego co fura przeszła przez swój żywot
Polonez nie gubi oleju. On znaczy swoje terytorium.
My utrzymywaliśmy średnią w okolicach 100 km/h. Nie średnia matematyczną. Raz było to 90, raz 110 km/h, ale nie katowaliśmy aut. W ten sposób nasza ekipa: dwa Fiaty 125p i dwie Skody Favorit dotarła cało do mety i do domu bez żadnych awarii.
Ostatni etap 1700 km jechałem równo 22,5 godziny, zatrzymując się serio tylko na tankowanie, sikanie i raz na macu po żarcie w okolicach Monachium, ale jedliśmy już w aucie i trzymałem na autostradzie stówkę. Da się. Tylko nie na wariata. A jak bym miał zmiennika (nie miałem bo tylko z 16 letnim synem jechałem) to i dalej by się dało jechać. Teraz będę miał zmiennika, więc problemu nie będzie wcale. Spędzimy sobie 2 dni co najmniej w Paryżu a zresztą.... juz wiem, że na Złombolu nie warto planować:-)
Każdy jedzie jak chce, nasz ekipa wstępnie obgadana już :-)
Za dużo aut też nie ma sensu żeby jechało w kupie, bo ten chce siku, tamten chce jeść, ten się jeszcze nie spakował, a my już wypróbowani :-)
Skoda Favorit - na chodzie
Fiat 126 p - rozebrany :-)
WSK 125 - na chodzie - też do remontu
Jawa Kaczka - do skończenia
Teraz będę miał zmiennika, więc problemu nie będzie wcale. Spędzimy sobie 2 dni co najmniej w Paryżu a zresztą.... juz wiem, że na Złombolu nie warto planować:-)
Każdy jedzie jak chce, nasz ekipa wstępnie obgadana już :-)
Za dużo aut też nie ma sensu żeby jechało w kupie, bo ten chce siku, tamten chce jeść, ten się jeszcze nie spakował, a my już wypróbowani :-)
Święte słowa jedziemy 4 raz i nigny do tej pory planu sie nie trzymaliśmy zawsze cos wypadnie innego, my mamy wstępny plan ale on prawie na bieżąco uległ korektom. Co roku jest taka sama dyskusja. Chłopaki sie zgadują żeby jechać w 5,6,7 - 19 samochodów a to poprostu powoduje ze czas jazdy rozciąga sie do granic ( siku kupa siku piciu papu itp). Jak ktoś liczy na to ze jak mu googl pokaże ze w 14 h dojedzie do Paryża to gratuluje optymizmu bo choć ja jestem niepoprawnym optymistą to spokojnie jadąc polonezem i żukiem trzeba liczyć 4/5 h ekstra i to na naprawdę zwartej jeździe. A plan może zacząć szwankować juz na starcie jak u nas w tym roku my staliśmy na początku a żuk z którym jedziemy w połowie stawki i tak 1h czekania na nic na stacji.
A tak po za tym to juz sie doczekać nie mogę Startu
`14 LLoret + (nr. boczny 189)
`15 Passo del Stelvio + (nr. boczny24 )
`16 Palermo + (nr. boczny 16)
'17 Kraj Basków + (nr boczny 40)
'18 Chalkidiki + ( nr boczny 03)
'19 Irlandia + ( nr boczny 15)
’20 stay In Home
'21 Burhaniye nr boczny 79
’22 Albania nr boczny 74
'23 Nazare nr boczny 323
’24 Atlantic Road - Norwegia nr boczny 372
Start Złombolu o 12.00. Na strzałą dojedziecie nad ranem w najlepszym razie jak nie będziecie musieli po drodze niczego naprawiać. I faktycznie bez sensu spać w dzień. My do Wenecji na strzała zajechaliśmy na 2.30 z tankowaniami i godzinnym grzebaniem w bagażniku w poszukiwaniu nowej uszczelki i pożyczaniem w międzyczasie końcówki żeńskiej innej ekipie. W efekcie spanie w krzakach w Wenecji a rano do Rzymu i tam jeden wolny dzień. Dojechać na strzał niby się da ale czasami to zabójstwo. Wiele załóg dzień wcześniej wyjeżdza na start do Katowic, potem nocleg byle gdzie. Potem start już zmęczonej ekipy i dzida taki kawał drogi. U nas wszyscy pod Wenecją przypominali zombie. Ja nie pamiętam jak przejechałem tunel na granicy austriacko-włoskiej. W zasadzie w ogóle nie pamiętam że go przejechałem a jak mnie zmienili to się dobudzić potem nie dałem.
Trochę przesadzasz, ale mimo to masz wiele racji.
Ja PF125p wystartowałem o 12:00, w Monselicach pod Padwą byliśmy z córką (tylko ja prowadziłem przez cały rajd)
gdzieś około 22:30. Czyli normalnie. Jeszcze na piwo był czas. Wenecję odpuściłem, bo byłem tam już tyle razy...
Zamiennie następnego dnia zaliczyliśmy obiad w starym San Marino (rewelacja) i potem dzida do Bagnoregio,
gdzie znowu dojechaliśmy koło 20:30; To jest zupełnie możliwe, lecz rzeczywiście tylko osobówkami.
Po prostej grzałem bowiem tym "dużym fiatem," wśród zachodzącego słońca, cały czas dobrze ponad 140km/h,
realizowałem młode marzenia... "Za resztę zapłacisz kartą MasterCard"... ;)
Ten ryk silnika,. skrzyni, mostu (vide film "Konwój" Sama Peckinpaha, początek).
Jednak może nie próbujcie. To silnie uzależnia...
odcinki górskie pokonywałem poślizgami (niektórzy widzieli)... potem wymieniałem półoś w San Vito;
(tu podziękowania dla Andrzeja "Preventa", Sylwestra "Yellow Bahama" i wszystkich innych którzy pomogli)
- Sylwek - półośka już zregenerowana na nowych częściach ze starych zapasów (made in FSO)
łącznie z uszczelkami, w następnym tygodniu wysyłam :)
Więc da się i warto tak jechać, choć nie zawsze się to opłaca, trawestując nieodżałowanego prof. Bartoszewskiego;
Jeśli chcesz poczuć, jak się robiło dawniej europejskie "granturismo" komunistycznym samochodem,
z nie gorszym skutkiem od ówczesnych samochodów "zachodnich", po drodze zwiedzając wiele miejsc,
Ten ryk silnika,. skrzyni, mostu (vide film "Konwój" Sama Peckinpaha, początek). - po jakimś czasie staje się muzyką.
To silnie uzależnia...
Z drugiej strony, nie znamy jeszcze proponowanych noclegów.
Zawsze fajnie jest się razem spotkać, w miejscu wartym zwiedzenia następnego dnia.
Wówczas pomysł "Pierwszy dzień do Paryża" rzeczywiście mógłby być nieuzasadniony.
No i pozostaje argument taniej trasy przez Belgię, szczególnie dla LPG.
Dobra, rozgadałem się. Cóż poradzę, uwielbiam Złombol. Teraz to już chyba uzależnienie...
Czerwona Strzała - Polski Fiat 125p 1600 OHV
Więc gaz do dechy...