Uszanowanko dla wszystkich!
Pierwszy raz jadę na Zlombol i jako jedyna kobieta w naszym teamie zajmuje się wszelkimi sprawami związanymi z organizacją, noclegami, zakupami itd.
Z racji tego, że jakoś nie ogarnęłam aby wcześniej był taki temat, chciałam zapytać wszystkich bardziej doświadczonych o zakupy na podróż.
Czyli:co kupujecie przed startem, jakie jedzenie najbardziej sie sprawdza prócz wszystkich suchych rzeczy, konserw i pasztetow:D, czy bierzecie jakies gotowe jedzenie, peklowane itd, czego Wam brakowało ostatnim razem, co sie super sprawdziło, co bylo na przykład zbędne. Dodatkowo pytanko o takie podstawowe, nie do końca związane z jedzeniem rzeczy. Czy było coś mniej oczywistego co wzieliscie ze soba i bylo super rozwiązaniem. Jade z 3 chlopami i wiecie...nie moge wyjść na lamucha, ze czegoś zapomnialam :D
Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, bo mimo tego, że sprawa wydaje sie byc prosta, to wcale tak nie jest biorąc pod uwage ilość innych rzeczy jakie bierzemy ze sobą. Myślę, że też inni nowicjusze będą się cieszyli z informacji.
A gdyby sie okazało, ze temat juz byl, to prosze mi wybaczyc
Lina.
Dużo zupy chmielowej...na pewno będą bardzo zadowoleni i niczego im nie będzie brakowało :-))
Złombol, the real gamble :-)
A tak na serio to warto mieć przynajmniej prowiant rezerwowy bo często po nocach się jeździ/naprawia i trudno z zakupami. Nie ma dużo czasu na "gotowanie" i polecam puszki wszelakie typu fasolka itd. Lub słynne Wifony które nawet na sucho były zjadane na Złombolu.
Sklepy na zachodzie w niedziele pozamykane...warto pamiętać. Nie dobijajcie auta wodą lub europaletą Żubra bo po drodze są Supermarkety...szkoda paliwa i sprzętu
Złombol, the real gamble :-)
Dzięki wielkie !;) zupa chmielowa to podstawa...nawet dla mnie:D a jakies super fantastyczne rzeczy, które sie sprawdzily albo cos, co sie nie sprawdzilo?
I dzięki za info o tych sklepach w niedziele :)
Najlepiej usiąść przy piwku wieczorową porą w kilka osób i zrobić listę rzeczy, która każdemu przyjdzie na myśl
i będzie mu smakować.
A potem CO NAJMNIEJ połowę wykreślić bo nie warto przeładowywać samochodu żarciem.
Tam też są LIDLE czy inne takie i ceny porównywalne, więc po co to kisić w aucie.
{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{ {{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{{
My w lodówkę turystyczną zabieramy kiełbasę cienką zapakowaną próżniowo. Wytrzyma kilka dni, a jajecznica z rana zawsze jest dobrą opcją a i na grilla kiełbasa zawsze się przyda :D Makarony, sosy do spaghetti w słoikach i proszku, kupi się w markecie trochę mięsa i obiad gotowy. Wszelkiego typu dania instant, jakieś zupki, pjuree itp, raz na jakiś czas można zjeść. Co do przydatnych rzeczy, podstawa to składany stolik z krzesełkami aby mieć gdzie usiąść i zjeść, po dojechaniu na kemping gdy człowiek jest głodny to liczy się czas przygotowania jedzenia, jeżeli będziecie grillować to warto zaopatrzyć się w mały palnik gazowy do rozpalania węgla, lub pompkę elektryczną pod 12v. Dobrze jest mieć palnik gazowy na dwa stanowiska, wtedy na jednym gotujemy wodę na makaron, na drugim smażymy mięso, jest szybciej. Nam przydało się składane gumowe wiaderko, do schładzania piwka, prania itp. Nie zapomnijcie o kubkach, talerzykach widelcach itp bo my tak się pakowaliśmy że o tym zapomnieliśmy i w dniu startu w Katowicach robiliśmy zakupy :D
www.facebook.com/BrunatniTeam/
moja top lista:
- bigos w słoikach
- ogórki kiszone
- smalec
Resztę się kupi po drodze.
Najważniejsza kuchenka do podgrzania bigosu i deska i nóż do krojenia chleba.
Nic tak nie smakuje pod palmami jak kanapki ze smalcem i ogórkiem : )
No i SMAKA narobił. :) Też w takim razie zabieram :)
Ja na pewno wyleczyłem się z własnoręcznie peklowanych bigosów, fasolek po bretońsku i innych pulpetów :blush: Przez trzy kolejne edycje wszystko co było przygotowane (za każdym razem przez inną gospodynię) poszło do rowu wtedy kiedy złombolowicz najbardziej głodny :angry: wydawało się że teraz już będzie dobrze zakonserwowane ale nieee :P Tym razem zabieramy sklepowe chemiczne puszki, słoiki, butelki itp. zobaczymy jak będzie.
To ja napisze tak, w 2014 pełny bagażnik jedzenia - część wróciła do Polski :)
w 2015 roku na noclegu pod Wiedniem wyrzucanie słoików z fasolką, mięsiwem, bo nie wytrzymały kiszenia kilka godzin pod spodkiem, i wieczorem nie nadawały się do niczego, nie mówiąc o następnych dniach - a były przygotowane domowymi metodami, podobno na lata :)
w 2016 roku trochę prowiantu na pierwszą dobę, od poniedziałku zakupy w napotkanych Lidlach, marketach - ceny nie powalały, a codziennie świeże pieczywko, wędlinki, warzywka, włoski makaronik.
W tym roku podobnie, trochę suchego pokarmu na pierwszą dobę, od poniedziałku zakupy w lokalnych sklepach.
Jako że w ambulansie macie dużo miejsca - to bezwzględnie jakiś stolik turystyczny ze składanymi krzesełkami - wielka wygoda na kempingu, dodatkowo warto wziąć plandekę np 4x3 m (ostatnio były po 20 PLN w Tesco) - w razie deszczu można sobie zadaszenie zrobić.
Warto zaopatrzyć się w kempingową przejściówkę do prądu, przydaje się, podobny model obowiązywał na większości odwiedzonych do tej pory kempingów. (np coś takiego: http://allegro.pl/przejsciowka-adapter-adaptor-cee-schuko-150cm-wawa-i6789428747.html?reco_id=bdb0d795-7c84-11e7-8696-6c3be5b54a70&ars_rule_id=201 )
`14 LLoret + (nr. boczny 399)
`15 Passo del Stelvio + (nr. boczny 16)
`16 Palermo + (nr. boczny 5)
`17 Noja + (nr. boczny 5)
`18 Chalkidiki + (nr. boczny 02)
`19 Dublin + (nr. boczny 444)
`20 Stay in home + (nr. boczny 312)
`21 Turcja + (nr. boczny 218)
`22 Albania + (nr. boczny 25)
`23 Nazzare + (nr. boczny 02)
`24 AtlanticRoad + (nr. boczny 58)
Ja polecam pyszne posiłki liofilizoane https://lyofood.pl/
Testowaliśmy różne i te są najlepsze
My jedziemy we 3 w maluchu więc chyba jedynie liofilizowane jedzenie dla kosmonautów :D :D :D
Moim zdaniem warto wziąć tylko niezbędny, żelazny zapas.
Jechać przez tyle krajów i nie spróbować czegoś lokalnego (nie mówię nawet o restauracjach a o zwykłych sklepach, czy przydrożnych budkach) to aż grzech.
Szkoda pakować auto niepotrzebnym ciężarem.
To fakt,
My mamy liofilizaty tylko na wypadek awarii lub bardzo późnego dojazdu. Natomiast tak to zahaczamy o lokalny market i kupujemy lokalne jedzenie
Ja też zawsze jestem za kupowaniem czegoś miejscowego, ale żelazny zapas warto mieć, bo bardzo często nie ma czasu nic do jedzenia kupić. No może jedynie na stacjach benzynowych. Ale ponieważ w tym roku czeka mnie jazda "na dziada" czyli maksymalne oszczędności biorę: puszki gotowe do podgrzania typu flaczki i inne cuda sklepowe chemicznie konserwowane (fasolki po bretońsku lepiej nie zabierać jak ktoś ceni świeże powietrze w aucie ;). Do tego niestety proszki itp. Odradzam wszelkiego rodzaju racje wojskowe bo miałem ten syf z wojska francuskiego w 2012 i to był mój pierwszy i ostatni z nimi kontakt. Większość wylądowała w czarnogórskim śmietniku. Jakiś chlebek krojony z tych co mogą ciut dłużej poleżeć warto zabrać żeby na pierwsze 2-3 dni mieć. A potem zakupy w miejscowych marketach jeśli chodzi o rzeczy psujące się. Natomiast te niepsujące typu puszki, napoje, soki i inne taniej kupić w Polsce. Co do brania wody - wszystko zależy od kierunku. W tym roku za dużo jej nie potrzeba ale jak w zeszłym jechaliśmy do Tunezji na dachu mieliśmy 40 litrów w zgrzewkach - chodziło o żelazny zapas podczas wypadu na Saharę i ogólnie o chęć uniknięcia kłopotów żołądkowych z piciem miejscowej wody. I powiem szczerze, ze jak już zaczęło się być 400 km od wybrzeża pośrodku niczego w ponad 40-to stopniowym upale świadomość, że ma się wodę na kilka dni dla trzech osób daje duży komfort psychiczny. Natomiast tutaj nie wiem 6 butelek 1,5 litrowych a resztę na miejscu chyba, że macie sporo miejsca w bagażniku. Ogólnie jedziemy w rejony zurbanizowane i cywilizowane.
Polonez nie gubi oleju. On znaczy swoje terytorium.