Tak. Ze mną ;) Nawet zapłon w mojej maszynie był od Ciebie (do dzisiaj działa :D). Też mi się wydaję że z odpowiednim przygotowaniem powinno się udać. Największy problem na teraz to chyba znaleźć motorynkę :(
Gratuluję pomysłu – ale nie wiem, czy na serio jest dobry. Przez ładnych parę lat jeździłem na co dzień Komarem. Ba – zdarzało się z kolegami zrobić w jeden dzień i 200 km.
Obawiam się, że cud techniki z Rometu może sprawić przykre niespodzianki:
1. Ponieważ jakość współczesnych części zamiennych jest niezbyt wysoka, musiałbyś zdobyć egzemplarz w świetnym stanie technicznym. Niby wg literatury do naprawy głównej może to przejechać 18 000 km, ale jakoś w to wątpię.
2. Ogólnie jakość tych pojazdów jest słaba – wystarczy porównać wykonanie podzespołów z Simsonami. I nie mówię tu o Simsonach z końca produkcji, ale choćby o Simsonie SR2 – bądź co bądź mocno „komaropodobnym”. Porównanie z Jawami też słabo wychodzi.
3. Na wzniesienia będziesz wjeżdżać na pierwszym biegu, z prędkością ok. 15 km/h. A jak będzie upał – to licz się z przerwami na ostygnięcie silnika. Bo potrafi się tak zagrzać, że aż benzyna zaczyna się gotować w gaźniku. Ja to widywałem na trasie Gdańsk – Kościerzyna, a to przecież tylko ok. 60 km. Na prostej - 40 km/h. Owszem, dobry egzemplarz pojedzie 45 – a przy dobry wietrze może i 50 km/h. Tylko ile kilometrów takiej jazdy wytrzyma?
No i musiałbyś mieć kogoś, kto samochodem będzie wieźć dla Ciebie zestaw części zapasowych oraz bagaż oraz kto będzie gotów zawsze pospieszyć z pomocą. Na motorynkę wszystkiego nie weźmiesz, o jakiejś przyczepce zapomnij. Pamiętaj – moc silnika to poniżej 2 KM
A najlepiej to po zakupie motorynki wybierz się nią na trasę – tak koło 200 km, najlepiej w rejonie z licznymi wzniesieniami i w ciepły dzień. Sam wtedy zobaczysz.
Powiem tak, z doświadczenia, które mam z grzebania z tymi sprzętami co możesz zmodyfikować, żeby usprawnić sprzęta do jazdy ( będąc w liceum naprawiałem za hajsy ludziom motorowery pokroju romet czy simson):
- pomyśl nad zastosowaniem łożysk dobrej jakości w kołach - oryginalnie ułożyskowanie a raczej kulki lubiły się sypać - to samo główka ramy.
- Hamulce tarczowe można łatwo zaadaptować z czegoś pokroju pocket bike - przy górzystych terenach może to się okazać zbawienne.
- Szukaj tłoków jak najlepszej jakości - na forach rometa na pewno wykminili już z czego zaadaptować lub gdzie dorwać tłoki dedykowane dobrej jakości gdyż silniki 023 / 019 miały tendencję do puchnięcia tłoków, co przy tak długiej jeździe i dużych temperaturach na południu może Ci się zdarzyć.
- Gaźnik proponuję BING lub Amal 16T ( sportowy dedykowany do simsona) - praktycznie bezbosługowe w porównaniu z oryginalnymi rometowskimi. Wystarczy dorobić króciec.
- Zapłon tyrystorowy, a najlepiej to spróbować spasować z silnika 027 ( nie jestem pewien ale chyba czopy wału były o podobnych wymiarach, z rometem chartem niestety nie miałem zbytnio styczności). Widzę, że na OLX ktoś spasował z jakiegoś skuterka CDI i to było by na pewno najlepsze i zapewne bezobsługowe rozwiązanie na trasę, natomiast troszeczkę kosztuje:
https://www.olx.pl/oferta/bezstykowy-zaplon-cdi-motorynka-komar-romet-023-s38-CID5-IDmNXwE.html
- Napęd - obowiązkowo wymiana przed trasą, na coś dobrej jakości
- Oczywiście olej obowiązkowo na taką trasę pełen syntetyk, nawet jeżeli wcześniej lane były miskole i inne tematy - po prostu nie były one przystosowane do takich temperatur jakie panują na południu i nawet dobry olej mineralny z odpowiednią lepkością może być bardziej przeszkodą niż pomocą w ciepłych krajach. Tylko pełen syntetyk!
Jak chcesz jechać maksymalnie oryginałem to chociaż takie minimum bym dłubnął, żeby mieć pewniaka na trasie. O ile tematy hamulców i gaźnika jestem w stanie uwierzyć, że zdrowy oryginał zdzierży na takiej trasie, o tyle niestety obawiam się, że tłok prędzej czy później może po drodze spuchnąć a zapłon paść gdyż są to najsłabsze punkty bardzo delikatnych silników serii 023. Polecam pomyśleć nad tematami typu ceramiczna powłoka na denko tłoka, zwiększenie powierzchni chłodzenia cylindra przez dospawanie żeber i zrobieniem szlifu u P. Woryny z Moto-techu lub Patryka Wojtali z Wojtala Garage - polscy fachowcy w dziedzinie 2T, takie sprzęty robili nieraz. Szlif i dobór luzu zrobią Ci lepiej niż fabryka, a to w połączeniu z odpowiednim tłokiem da Ci bezawaryjność w trasie . Tak samo wcześniej wspomniany CDI wyeliminuje dużą wadę jaką jest zapłon w tym silniku i pozwoli silnikowi ciut lepiej kręcić, dzięki lepszemu sterowaniu iskrą, najprawdopodobniej zmiennemu kątowi wyprzedzenia zapłonu, które nowsze 2T już miały i lżejszemu kołu zamachowego.
Ja jednak bym pomyślał, żeby delikatnie podkręcić silniczek, tak żeby dryną szło przynajmniej 70 km/h lecieć, lub zastosować niezawodny 027 z charta na elektronicznym zapłonie, a najlepiej M541 z simsona, ale to już wiąże się z grubszymi przeróbkami ;)
Jak masz jakieś pytania to uderzaj na priv - mogę Ci odpowiedzieć na pytania co i jak ze strony technicznej na tyle ile będę umiał.
Szanuję bardzo mocno za ideę i trzymam kciuki, żeby się udało wyruszyć motorynką do Grecji - przeszedłbyś tym wyczynem na pewno do historii, nie tylko złombolowej :)
Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem jak sobie wyobrażasz "podkręcanie" tego silniczka, żeby zamiast 40km/h "leciał" 70... To by można osiągnąć tylko zmieniając zębatki na łańcuchu, ale wtedy nie wjedzie pod żadną górkę. Inna sprawa, że jazda 70km/h na tych małych kółkach, to już śmierć w oczach...
Montaż hamulców tarczowych przy tych kółeczkach chyba też taki bezproblemowy nie jest, choć widziałem gdzieś zdjęcia takich przeróbek.
A generalnie musisz rozgraniczyć motorynkę od komara czy ogara, bo to poza silnikiem, całkiem inne pojazdy.
PS.
W "motorynkach" były chyba tylko skrzynie dwubiegowe, więc silniki 22/23/25, a 019 jest trzybiegowy.
Złombol 2017 - OSK OLAF #09
Złombol 2018 - OSK OLAF #822
Złombol 2019 - OSK OLAF #59
Złombol 2020 - OSK OLAF #
Odpowiadając na Twoje pytania.
- Jak sobie wyobrażam na dwu biegówce 70 km/h ?
Jest to realne przy grubszych modyfikacjach - membrana, 4 kanały + boost port i podniesienie odpowiednio okien w cylindrach + dłuższe przelożenie mogły by załatwić sprawę, oczywiście nie do jazdy z prędkością przelotową 70 km/h tylko maksymalną, natomiast by przelotowa była w okolicach 50 km/h zakładając, że to silnik 023.
Przy 019 sprawa staje się już prostsza dzięki 3 biegom:
https://www.youtube.com/watch?v=H-elQNNSFNU
Polecam puścić od 3:50, wcześniej jest tylko pokaz slajdów. Generalnie koszt takiej przeróbki może się zamknąć w 1000-1500 złotych, ale może się to zwrócić w komforcie jazdy w trasie.
Co do jazdy przy tych małych kółeczkach z takimi prędkościami:
https://www.youtube.com/watch?v=7W67PGc1iqA
Jeździłem tym sprzętem - motorynka znajomego ze zmodzonym silnikiem simsona. Osiągała 80 km/h wg nawigacji. Problemem było właśnie ułożyskowanie główki ramy i kół - przez to było wrażenie "pływania" całej ramy. Po przeróbce na dobre łożyska rama się sporo usztywniła. Natomiast na "motorynce" latano sporo więcej;
https://www.youtube.com/watch?v=8ffl9V_yN18
I takich filmów jest od grona ;)
Oczywiście, motorynki miały 023 i wcześniej też późną wersję S38, natomiast silniki z serii 0XX i S38 podchodzą P&P w ramę, także możliwości są duże - dużo zależy od tego na ile chcemy zostać przy oryginalności sprzętu..
- Co do hamulca tarczowego:

https://www.youtube.com/watch?v=0iuTzFypxwo
Facet chyba na którymś z forów skuterowych opisywał swój projekt. Ogólnie dopasowanie z pierwszego lepszego chińskiego skutera tarcz nie powinno być problemem z racji na małe kółka, problem pozostaje z mocowaniem zacisków, ale są ludzie, którzy robią takie rzeczy na zamówienie być może właśnie wcześniej wspomniany Wojtala mógłby coś takiego wykonać.
A to, że to zupełnie inne pojazdy to wiem, bo i z motorynkami się trochę narobiłem :P
Przedmówca ma rację - nawet silniku S-38 (a bądźmy szczerzy - późniejsze mechanicznie niewiele się różnią) potrafiono sprawić, że można było pojechać i 70 km/h. Był nawet poradnik konstruktora tych silników - mgr inż. Wiesława Wiatraka.
Tylko że trwałość takiego podrasowanego silnika spada - a nawet oryginalny silnik jest pod tym względem kiepski. Tymczasem to ma wytrzymać koło 4 000 km - a właściwie więcej, bo przedtem trzeba silnik dotrzeć, pojeździć w ramach testów.... Ponadto wspomniana "delikatność" to wg mnie ciągle jest po prostu słaba jakość użytych podzespołów i materiałów. Pamiętam, jak koledze chyba właśnie w silniku 019 odpadło kółko zdawcze razem z kawałkiem wałka (!).
Słuszna uwaga z tym puchnięciem tłoka - i nie trzeba do tego południowych upałów ;), a dobry olej w dwusuwie to też podstawa. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć ludzi chwalących "wyrób olejopodobny" Miksol.
Ano właśnie. Problem jest taki, że te wszystkie "tuningi" służą do pojeżdżenia sobie z "funem", ale wokół trzepaka, a to ma być motorynka "wyprawowa". Skoro już oryginalny silnik ma np. problemy z chłodzeniem, to co dopiero po tak ogromnych przeróbkach. Pomijając już to, że sam autor pisze na początku, że chciałby jechać jak najbardziej oryginalnym egzemplarzem.
A co do Miksolu, to jak zaczynałem jeździć w latach 80/90, to najzwyczajniej w świecie innego oleju nie było i trzeba było lać to, co było na stacji. Większość starszych kierowców pewnie też pamięta tylko taki olej i zapewne pozostał po prostu jakiś "sentyment".
Złombol 2017 - OSK OLAF #09
Złombol 2018 - OSK OLAF #822
Złombol 2019 - OSK OLAF #59
Złombol 2020 - OSK OLAF #
A i z tym, że zmodyfikowana motorynka jest dobra do jazdy dookoła trzepaka się nie zgodzę - grunt to zrobić to z głową i na dobrej jakości części - wtedy fabryka z żywtonością się chowa.
Swojego czasu przerobiłem swojego simsona S51 na 83ccm, 4 kanałowe - nie jakoś mocno wysilone, ale dłubnięte konkretnie było.
Zapłon CDI ze skutera, tłok z wyczynowych kitów do małych pierdziawek Asso Werke za 220 zł, lepsze łożyska, skrzynia 5 biegowa, dobrze wyważony wał, mocniejszy docisk sprzęgła, większy gaźnik...
Miał to być simson wyprawowy, wszyscy kazali mi się pukać w czoło jak to robiłem i pompowałem w to hajs, przecież jak ten silnik zrobi 5000 km od remontu to będzie cud...
A później odziwo simson trzaskał kilometry - trzy razy robiłem nim trasy 300km + na raz, na zloty, raz na Słowację w góry się nim wybrałem. Moc oscylowała w okolicach 12-14 koni, a wg. nawigacji rozpędzał się do 105 km/h. Spalanie przy takim zestawie, dobrze dobranych "fazach rozrządu" czytaj wysokościach i wielkościach okien wynosiło 3.5l/100.
Jak go sprzedawałem w cudze ręce silnik miał 13500 km przejechane bez żadnej awarii, no może napinacze łańcucha urywał do póki nie zrobiłem sobie mocniejszych hand made, bo nie potrafił momentu obrotowego zdzierżyć :P Chłopaczyna, który ode mnie go kupił do póki jeszcze miałem z nim kontakt ( a urwał się jakoś rok temu) trzasnął na tym silniku 25000 km bez remontu - co potem się z nim działo, nie wiem. Zawsze oczywiście eksploatowany był na porządnych pełnych syntetykach.
Nigdy sie nie grzał, nie parskał, był generalnie mega wdzięcznym sprzętem i przyciągał uwagę ludzi. Nie zapomnę jak dwa razy puściłem się nim na autostradę A1 i przejechałem prawie cały odcinek na pełnym otwarciu manetki, a od wjazdu do zjazdu bylo to ok. 8 km ( patrz film z linku poniżej, od 3:58 - w razie czego już tłumaczę, że lewy zegar to cyfrowy obrotomierz a nie prędkościomierz :) ). Nie przegrzał się ( miałem czujnik temperatury założony w głowicy i elektroniczny zegar), a sypałem między 90 - 105 km/h. I tak było zawsze - do liceum, na wycieczkę, czy w dłuższą trasę średnia przelotowa wahała się między 85 a 100 km/h +, bez robienia przerw, a silnik dzielnie to znosił. Generalnie takich historii widywało się więcej na zlotach motocyklowych / motorowerowych, gdzie ktoś coś dłubnął konkretniej i dojechał z północy na południe Polski dłubniętym simsonem, rometem, jawą na zlot.
https://www.youtube.com/watch?v=p_hV1O5gXFo
Dalej w tym filmie natomiast widać przykład źle dobranego tłoka i jeżdżenia na tanim półsyntetyku - słabej jakości tłok w czerwonym simsonie SR spuchnął po niecałym kilometrze jazdy przy pełnym obciążeniu i go "chyciło". I takie same badziewa idą teraz jako zamienniki do dezameta 023, bo to wszystko produkcja Almota ( niemieckie MZA u nich wykupuje tłoki i sprzedaje pod swoim logiem, generalnie słabej jakości stop AK12).
Niestety, dużo ludzi myśli, że to jest g*wno i nie warto w tym grzebać, a ja właśnie uważam, że niedociągnięcia fabryki warto poprawiać, tylko trzeba to robić z głową i na dobrej jakości częściach, bo właśnie - wtedy jazda takim sprzętem staje się niesamowicie przyjemna i odziwo komfortowa. Ale do póki ktoś nie spróbuje to się nie przekona :) Dobry oryginał oczywiście też pół świata zwiedzi, tylko pytanie, czy z średnią prędkością przelotową jaką dezamet zafundował motorynce nie zakatujesz się fizycznie na takiej trasie.
Wszystko ładnie, pięknie jak się siedzi przed kompem i opowiada swoje teorie, wtedy wszystko jest łatwe, proste i oczywiste. Obawiam się że to wszystko co piszecie legnie w pył w praktyce, kiedy trzeba będzie pokonać ok 5000 km od strzału (zakładam że zamierzacie wrócić tym czym dojedziecie ) Życzę Wam co najmniej mety bo to będzie wyczyn. Jeśli nie, pamiętajcie że to co robicie nie poszło na marne bo ostatecznym celem jest pomoc dzieciom.
Jesteś pozytywnie szalony :)
Gdybyś coś potrzebował to daj znać.
Pozdrawiam
Radek
